Zamiast świętować popularne Walentynki nasze siatkarki wybrały się do Piły na swój kolejny ligowy mecz. Jak się jednak okazało nasz zespół grać w Walentynki nie lubi grać i efektem tego była wysoka porażka w Pile.
ENEA KS PIŁA: Julita Molenda, Wiktoria Pisarska, Natalia Sidor, Kamila Kobus, Emilia Szubert, Oliwia Urban - Magdalena Piekarz (libero), I trener Damian Zemło, II trener Filip Stróżyński.
NTSK PANS KOMUNALNIK NYSA: Anna Bianka Trusiewicz, Magdalena Bagniak, Maja Kaczmarczyk, Karolina Nadera, Anna Śmidowicz, Nikola Witkowska - Zuzanna Michalik (libero) oraz Justyna Zych, Oliwia Jaroń, Oliwia Laszczyk, Emilia Solarewicz, Gabriela Werocy, Karolina Halec (libero), I trener Andrzej Roziewicz, II trener Paweł Potoczak.
Spotkanie sędziowai: Jarosław Minszewski i Filip Stróżyński.
Protokolant: Paweł Przystasz.
Sędziowie liniowi: Bartosz Zgardziński i Jakub Disterheft.
W hali sportowej MOSiR-u w Pile rozegrany został mecz piłki siatkowej kobiet o mistrzostwo I ligi, w którym miejscowy KS Piła zmierzył się z NTSK PANS Komunalnikiem Nysa. Zdecydowanym faworytem tego meczu był zespół z Piły, który nie ukrywa, że celem tego zespołu jest powrót do Tauron Ligi. My jednak wierzyliśmy, że nasz zespół, będący na fali postawi się rywalkom.
Pierwszego seta nasz zespół rozpoczął obiecująco. Po pierwszych trzynastu piłkach tego meczu to nasz zespół prowadził 7:6. W tym momencie jednak na zagrywkę udała się Emilia Szubert i obraz tego pojedynku diametralnie się zmienił. Nasz zespół miał ogromne problemy z dokładnym przyjęciem piłki, a jak już się udało przyjąć piłkę to podopieczne Andrzeja Roziewicza nie potrafiły przebić się przez solidny blok rywalek. W efekcie dwanaście punktów z rzędu gospodyń i wysokie prowadzenie KS Piła 18:7. Punktową serię rywalek nasz zespół przerwał tylko dla tego, że miejscowe zepsuły zagrywkę. Z niedowierzaniem przecieraliśmy oczy. Tak słabego seta w tym sezonie nasz zespół jeszcze nie zagrał. Miejscowe wygrały pierwszą odsłonę tego pojedynku 25:12 i nie zamierzały na tym poprzestać. My jednak wierzyliśmy, że nasz zespół wróci jeszcze do gry w tym meczu. Przecież tak słabo nie można zagrać jak w pierwszym secie, gdzie nasza liderka - Madzia Bagniak nie zdobywa punktu, a przyjęcie pozytywne w naszym zespole to zaledwie 14 procent.
W drugim secie niewiele się zmieniło bowiem pierwszy punkt nasz zespół zdobył dopiero przy stanie 4:0 dla drużyny z Piły i to był punkt wywalczony przez Madzię Bagniak pojedynczym blokiem. Nysanki zaczęły gonić i zbliżyły się do rywalek na dwa punkty (6:4). Chwilę później było już jednak 13:7 dla drużyny z Piły i sen o nawiązaniu wyrównanej walki z zespołem z Piły prysnął jak bańka mydlana. Co prawda nasz zespół jeszcze raz w tym secie zabrał się do odrabiania strat i doszedł rywalki na jeden punkt (13:12), ale to był ostatni zryw naszego zespołu nie tylko w tym secie, ale i w całym meczu. Seta drugiego miejscowe wygrały wysoko 25:18.
Set trzeci rozpoczął się od wysokiego prowadzenia drużyny z Piły 7:0. Chwilę później było już 9:1. Nysanki próbowały jeszcze walczyć, ale gospodynie kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie i wygrały trzeciego seta 25:14 i cały mecz 3:0. Dla nas dobra wiadomość jest taka, że Walentynki są raz w roku, więc już takiego meczu w tym sezonie nasz zespół już nie rozegra.
Krzysztof Centner
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze