Reklama

Głuchołazy: Symbol odbudowy czy nieudolności? 

23/05/2025 13:19

Głuchołazy z trudem podnoszą się po powodzi. Miasto nie jest wielkim placem odbudowy, którego można by się było spodziewać po składanych obietnicach. Gmina wciąż czeka na obiecane pieniądze. Nie przeszkodziło to ministrowi Marcinowi Kierwińskiemu uznać je za symbol odbudowy i podnoszenia się po powodzi. - Gdzie te pieniądze? – pytają mieszkańcy. 

W mieście i sołectwach położonych przy Białej Głuchołaskiej wciąż widać ogromne szkody i zniszczone budynki. Partery straszą skutymi tynkami i pustymi lokalami usługowymi. Jeszcze gorzej jest we wnętrzach zalanych kamienic, których klatki schodowe straszą odrapanymi ścianami. To skutek nie tylko powodzi ale też wieloletnich zaniedbań. 

Gmina czeka na pomoc
- Odkąd wyjechało wojsko, nic się tu nie dzieje, nikt tego nie remontuje i nic nie naprawia – mówi jedna z mieszkanek ulicy Bohaterów Warszawy, która dodaje, że do dziś w piwnicy nie ma światła. Na niektórych ulicach nadal leżą worki z piaskiem, można spotkać prowizoryczne drogi z płyt betonowych i chodniki z gumowych mat. Chociaż gmina złożyła wielomilionowe wnioski na odbudowę po powodzi z pieniędzy budżetu państwa, to nie zostały one dotąd rozpatrzone. I nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Wiadomo natomiast, że pierwsza transza pieniędzy np. na odbudowę mieszkań jakimś cudem trafiła do miast, które powódź potraktowała o wiele łagodniej niż Głuchołazy. Niestety, dzieje się tak nadal. 

Reklama

- Głuchołazy były symbolem dramatu, jaki dotknął południe Polski pół roku temu. Dziś te same Głuchołazy stają się symbolem odbudowy po kataklizmie, podnoszenia się po powodzi —przekonywał miesiąc temu minister Marcin Kierwiński

Symbol, ale czego?
Nie przeszkadza to jednak robieniu propagandy sukcesu przez rządzących. - Głuchołazy były symbolem dramatu, jaki dotknął południe Polski pół roku temu. Dziś te same Głuchołazy stają się symbolem odbudowy po kataklizmie, podnoszenia się po powodzi — przekonywał miesiąc temu minister Marcin Kierwiński, pełnomocnik rządu ds. odbudowy obszarów dotkniętych powodzią. Mówił to przy okazji prezentacji nowej koncepcji mostu nad rzeką w Głuchołazach. Wystarczy jedna wizyta, żeby stwierdzić, że jest zupełnie inaczej, a miasto z ogromnym trudem podnosi się po powodzi. Już nawet władze gminy nie kryją, że nie otrzymały obiecanej pomocy i cały czas na nią czekają, o czym na ostatniej sesji rady miejskiej poinformował burmistrz Paweł Szymkowicz. 

Reklama

Mostu też nie budują
Wspomnianym nowym projektem mostu chwalono się miesiąc temu i obiecywano, że budowa rozpocznie się wkrótce. W maju, czyli miesiąc po tych deklaracjach nic się takiego nie dzieje. W okolicy mostu napotkaliśmy jednego pracownika z łopatą, a ciężki sprzęt stał bezczynnie po drugiej stronie rzeki. Dlaczego np. nie są wyburzane przyczółki uszkodzonego w trakcie kataklizmu nowego mostu, które do niczego się nie nadają? 
Jedyną widoczną inwestycją w mieście są prace przy przebudowie drogi krajowej, ale tylko w obrębie ul. Wyszyńskiego i Curie–Skłodowskiej. Jest to zadanie rozpoczęte jeszcze przed powodzią, a do tego przeciągające się nie tylko z powodu wielkiej wody. Na odcinku tej samej krajówki przy ul. Sikorskiego prowadzącej do mostu tymczasowego nie dzieje się kompletnie nic.


 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Dim - niezalogowany 2025-05-23 15:29:20

    Dlatego Głosuje na Karola Nawrockiego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Zapomniałeś - niezalogowany 2025-05-26 07:55:14

    dodać oszusta i krętacza.

    • Zgłoś wpis
  • Młody - niezalogowany 2025-05-27 13:37:37

    Chcesz godnie żyć - głosuj na Nawrockiego. Obietnicami się nie najesz.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama