Podczas ubiegłorocznej powodzi zniszczeniu uległy m.in. place zabaw w Głuchołazach. Wraz z nadejściem wiosny, choć wiele zabawek do tego się nie nadaje, zaczęły bawić się na nich dzieci. - Tam może dojść do nieszczęścia – alarmował na ostatniej sesji rady miejskiej radny Mariusz Migała.
Radny przekonywał, że obecny stan placów zabaw, przez które przetoczyły się wody powodziowe, to zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci. - Może dojść do nieszczęścia, bo zabawki są zniszczone, a bawiących się tam dzieci nie brakuje. Musimy w skuteczny sposób zabezpieczyć te obiekty – mówił Mariusz Migała, który zwrócił uwagę na to, że ogrodzenie ich taśmą jest niewystarczające. - Taśma po 20 minutach znika, a na placu jest pełno dzieci - podkreślił.
Jego zdaniem niezbędna jest inspekcja placów zabaw, żeby określić, które z nich nadają się do użytkowania, a które nie. - Jeśli się nie nadają, to powinny się przed nimi pojawić tablice z napisem - wchodzisz na własną odpowiedzialność – zaznaczył.
Radny pytał, dlaczego place zabaw nie są naprawiane. - Cały czas czekamy na środki rządowe, które są na to przeznaczone. Moglibyśmy to naprawiać z własnych pieniędzy, tylko po co, skoro lada moment, mam nadzieję, wpłyną pieniądze rządowe, które na to będziemy mogli przeznaczyć – przekonywał burmistrz Paweł Szymkowicz, który nie krył, że choć minęło już 7 miesięcy od powodzi, to gmina pieniędzy nie otrzymała.
- Problem polega na tym, że choć place zabaw są zniszczone, to tam się bawią dzieci! Ostatnio naliczyłem na placu zabaw przy ul. Moniuszki 30 osób! - ripostował radny Migała. Pytał też, czy jest jakiś termin, kiedy rządowe pieniądze trafią do gminy i czy gmina jest ubezpieczona od wypadków.
– Zgadzam się, że pomoc rządowa jest ważna, ale nie możemy czekać, bo na tych zniszczonych placach zabaw przez wakacje będą się bawić dzieci! - podkreślił.
– Nie znam terminu. Jest zgłoszone do rządowej aplikacji odbudowy po powodzi i czekamy – zdradził burmistrz Szymkowicz.
Radny Migała zaproponował, żeby do czasu przyznania gminie pieniędzy, zdemontować z placów zabaw najbardziej zniszczone zabawki. Przekonywał, że można to zrobić nie czekając na żadne ekspertyzy. - Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś się zgodził na użytkowanie tych placów zabaw w stanie w jakim się teraz znajdują! - skomentował.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
w siedzibie platformy bez zmian............. usmiechajcie sie.............
I tak to niestety wygląda... obecny Burmistrz podstaw nie wie, czy dostanie kasę, kiedy ją dostanie itp... A i tak wszystko za Niego robi Wice... Dobrze mówi Radny Migała- jeśli wiecznie czekamy na pieniądze to chociaż zdemontujmy niebezpieczne, uszkodzone urządzenia albo tabliczki. Ba! Ja bym nawet dał po prostu zakaz wchodzenia odgórny i zagrodził teren- a jeśli ktoś wejdzie to bach kara- nie słuchasz się to masz potem konsekwencje. Bo łatwo mówić "wchodzisz na własną odpowiedzialność"- gorzej jak rzeczywiście ktoś coś Sobie zrobi...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
w siedzibie platformy bez zmian............. usmiechajcie sie.............
I tak to niestety wygląda... obecny Burmistrz podstaw nie wie, czy dostanie kasę, kiedy ją dostanie itp... A i tak wszystko za Niego robi Wice... Dobrze mówi Radny Migała- jeśli wiecznie czekamy na pieniądze to chociaż zdemontujmy niebezpieczne, uszkodzone urządzenia albo tabliczki. Ba! Ja bym nawet dał po prostu zakaz wchodzenia odgórny i zagrodził teren- a jeśli ktoś wejdzie to bach kara- nie słuchasz się to masz potem konsekwencje. Bo łatwo mówić "wchodzisz na własną odpowiedzialność"- gorzej jak rzeczywiście ktoś coś Sobie zrobi...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.