W tym roku było mi dane zwiedzić Medjugorie, miejscowość w Bośni i Hercegowinie znaną wśród katolików na całym świecie za sprawą objawień maryjnych. Nazwa tej miejscowości wśród Polaków wybrzmiała jeszcze mocniej za sprawą ogromnej katastrofy autokaru, którym nasi rodacy wracali z tego miejsca do kraju, a wcześniej poprzez profanację najważniejszych miejsc kultu przez naszego rodaka.
Dla grupy wycieczkowej, do której przyszło mi należeć Medjugorie było miejscem noclegowym. Bliskość granicy z Chorwacją i takich perełek jak Mostar (polecam zobaczyć to miasto, starówka cudo!) sprawia, że miejsce to nabiera nie tylko pielgrzymkowego, ale turystycznego charakteru. Dojazd do miejsca prowadzi przez malownicze tereny otoczone górami i winnicami, na których dojrzewają tegoroczne zbiory i mnóstwem drzew oliwnych.
Przyznam, że kościół św. Jakuba – centralnego miejsca kultu maryjnego w Medjugorie nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Można powiedzieć, że takich świątyń w naszej ojczyźnie jest kilkaset. To świątynia o dwóch wieżach i jako budowla daleka jest od tego czego możemy doznać chociażby w nyskiej bazylice: majestatyczności, światła padającego przez witraże do środka, wspaniałej historii. Pierwszy kościół parafialny w Medjugorie, z powodu niestabilnego podłoża, na którym został wybudowany, jego ściany wkrótce zaczęły pękać, a budynek zaczął się zapadać. Prace budowlane przy nowej świątyni zakończyły się w 1969 roku. Miejsce po świątyni, która nie mogła przetrwać znajduje się w okolicznym parku.
Świątynia św. Jakuba w Medjugorie nazywana jest konfesjonałem świata. Obok budynku znajduje się bowiem ciąg pomieszczeń – dosłownie pokoi - które służą za konfesjonały. Napisy na drzwiach świadczą o tym w jakim języku można przystąpić do sakramentu pokuty.
Na tyłach kościoła znajduje z kolei duży ołtarz polowy oraz przestrzeń mogąca pomieścić około 5 tys. pielgrzymów i gdzie odprawiana są msze i nabożeństwa. Wzięłam udział we mszy św. wieczornej, na której rzeczywiście był… cały świat. Chociaż liturgia odprawiana była po serbsku modlitwę „Ojcze nasz” każdy odmawiał w swoim języku narodowym. Było to naprawę wielkie przeżycie.
Po wieczornej mszy odbywa się zaś codziennie święcenie dewocjonaliów, które oczywiście w ilościach niebywałych oferują okoliczne sklepy. Niektóre „specjalizują się” właśnie w różańcach, figurach Matki Boskiej, a w innych oprócz sakralnych artykułów można kupić coś co określimy „mydło i powidło” łącznie z towarami, które są podróbkami znanych marek. Okazuje się, że znalezienie torebki ze znanym logiem za 10 euro to tutaj norma i jeśli ktoś myślał, że najlepiej tego typu zakupy zrobić w Turcji to myli się. Tutaj jest taniej…
Gdyby Medjugorie nie było miejscem pielgrzymek milionów pielgrzymów, byłoby biedną osadą, której mieszkańcy żyliby z pewnością głównie z uprawy winorośli czy fig. Zresztą rolnicy z dalszych terenów przyjeżdżają tutaj i sprzedają to co urodzi ziemia prosto z chodnika. Ale nie tylko z chodnika… Również z bagażnika samochodu. Tylko że w tym przypadku do asortymentu owocowo–warzywnego dochodzą wszelkiego rodzaju trunki – zarówno lekkie owocowe nalewki jak i mocniejsze napoje. Wszystkie opatrzone są etykietą, na której znajduje się nazwa Medjugorie albo nawet grafika przedstawiająca kościół św. Jakuba. To takie ichniejsze produkty lokalne sprzedawane bez akcyzy czy innych obarczeń podatkowych.
Zresztą oprócz duchowej strony Medjugorie jest druga strona tego miejsca, do którego – w ostatnim czasie - rocznie pielgrzymuje ok. 3,5 mln osób. To po prostu kurort, w którym do późnych godzin nocnych otwarte są restauracje, gdzie właściciele hoteli i pensjonatów z radością przyjmują kolejnych przybyszów z różnych części świata. Według statystyk najwięcej jest tutaj pielgrzymów z Polski i Włoch. Zresztą czuć, że jesteśmy tutaj lubiani. Na każdym kroku rzuca się w oczy różnorodność narodowa, ludzie noszący kolorowe elementy garderoby, którymi chcą zwracać uwagę, że są Dziećmi Maryi.
Ale przecież Medjugorie jest znane stosunkowo od niedawna. Do objawień doszło tutaj w czerwcu (przez kilka dni) 1981 roku. Według opisu sześcioro młodych ludzi zobaczyło na wzgórzu w sąsiedztwie Medjugorie młodą kobietę z dzieckiem na ręku, która ręką dawała im znak, aby się do niej zbliżyli. Zaskoczeni i przestraszeni nie podeszli. Następnego dnia w tym samym czasie, czworo z nich odczuło, że coś mocno ich przyciąga w kierunku miejsca, gdzie dzień wcześniej widzieli tą, którą rozpoznali jako Matkę Bożą. 25 czerwca obchodzona jest rocznica objawień. Wedle świadectwa wizjonerów od tego dnia mieli codzienne objawienia, razem lub osobno, gdziekolwiek się znajdowali.
Obecnie trzech wizjonerów twierdzi, że ma codzienne objawienia, a trójka pozostałych, że raz do roku. Dwoje z nich mieszka za granicą – we Włoszech i w USA.
Dzięki objawieniom Matki Bożej Medjugorie ze zwykłej wiejskiej parafii przemieniło się w miejsce, gdzie gromadzą się tłumy pielgrzymów z całego świata (w pierwszych dwudziestu latach ponad 20 milionów) i przez to jest to jedno z największych światowych centrów modlitwy porównywalnych z Lourdes i Fatimą. Niezliczone świadectwa pielgrzymów mówią o tym, że właśnie w tym miejscu odnaleźli wiarę i pokój. W 2019 r. papież Franciszek zezwolił na organizowanie pielgrzymek do Medjugorie przez diecezje i parafie. Do tamtego momentu mogły być organizowane tylko przez osoby świeckie.
Wejście na Górę Objawień było dla mnie osobiście największym przeżyciem duchowym pobytu w tym miejscu. Wejście prowadzi po stromym, bardzo kamienistym i nierównym zboczu. Mimo tego wiele osób pokonuje trasę na boso. Wejście trwa w zależności od tempa od 20 do 40 minut. Wzdłuż ścieżki umieszczono stacje różańcowe, a na miejscu objawienia stoi figura Matki Bożej. Ludzie docierają w to miejsce w dzień i w nocy. Myślę, że największe doznanie przynosi wejście tutaj wczesnym rankiem lub przy zachodzącym słońcu. Spojrzenie z góry na piękną okolicę sprawia, że ma się ochotę wrócić w to miejsce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze