Radny Ryszard Udziela zwrócił się do władz Głuchołaz o budowę przyczółków trzech kładek nad Morą w Biskupowie i podniesienie ich o 1 metr. Władze Głuchołaz poddają w wątpliwość legalność ich budowy. Nie wiadomo też, kto jest ich właścicielem. Radny domagał się też podniesienia wałów przeciwpowodziowych rzeki i budowę muru oporowego.
Rzeka Mora jest dopływem Białej Głuchołaskiej. Zarządcą jednej i drugiej są Wody Polskie. Kładki zostały wybudowane przez mieszkańców, co było powszechną praktyką kilkadziesiąt lat temu. I od dawna spełniają swoje zadanie.
Istniejące kładki nie są własnością gminy. Nieznany jest ich stan właścicielski ani prawny tzn. czy zostały wykonane np. zgodnie z prawem budowlanym. Stan techniczny tych konstrukcji także budzi wątpliwości. Prawdopodobnie jest to tzw. inicjatywa mieszkańców. Ponieważ nie jest to mienie gminy i wątpliwości budzi ich stan prawny i techniczny zatem nie jest możliwe wydatkowanie środków gminy na ich modernizację - np. wykonanie przyczółków – odpisał na interpelację radnego wiceburmistrz Roman Sambor.
Zaznaczył jednocześnie, że ze względu na potrzeby mieszkańców możliwa jest budowa przez gminę dwóch kładek. Jednej, która łączy drogi gminne i drugiej, która łączy drogę gminną z drogą powiatową. - Zatem interpelację pana radnego przyjmuje się jako wniosek do projektu budżetu na 2026 rok i lata następne w zakresie budowy dwóch nowych kładek – poinformował burmistrz. Nie oznacza to jednak, że na pewno powstaną.
W sprawie podniesienia wałów i budowy murów oporowych radnemu odpowiedziały Wody Polskie. „Zadania inwestycyjne dot. podniesienia wałów przeciwpowodziowych oraz budowy murów oporowych na rzekach będących w administracji tut. Zarządu zostaną zaplanowane po zakończeniu wszystkich prac prowadzonych w ramach usuwania skutków powodzi” - odpisał na interpelację radnego Zarząd Zlewni w Nysie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zakłady które były wybudowane za komuny w większości były budowane w czynię społecznym czyli częściowo należą do obywateli. I to nie przeszkadzało włodarzom na ich sprzedaż. A tutaj dwie kładki przez miejscowych wybudowane robią problem prawny. Śmiechu warte to jest tym bardziej że ludzie pracujący w urzędach tak samo od lat korzystają z tych przepraw wybudowanych niby nie legalnie. Czy naprawdę w naszych urzędach całej Polski pracują ludzie bez wyobraźni delikatnie ujmując. Co kolwiek zrobić na rzeczy mieszkańców to problem prawny ale problemu takiego nie mają nakładać podatki i częściowo je marnować. W każdej gminie w Polsce bez wyjątku to jest problem a zwyczajem już tradycyjnym a wręcz to jest olimpiada w przerzucaniu się odpowiedzialnością. To nie my to oni są winni
Zakłady które były wybudowane za komuny w większości były budowane w czynię społecznym czyli częściowo należą do obywateli. I to nie przeszkadzało włodarzom na ich sprzedaż. A tutaj dwie kładki przez miejscowych wybudowane robią problem prawny. Śmiechu warte to jest tym bardziej że ludzie pracujący w urzędach tak samo od lat korzystają z tych przepraw wybudowanych niby nie legalnie. Czy naprawdę w naszych urzędach całej Polski pracują ludzie bez wyobraźni delikatnie ujmując. Co kolwiek zrobić na rzeczy mieszkańców to problem prawny ale problemu takiego nie mają nakładać podatki i częściowo je marnować. W każdej gminie w Polsce bez wyjątku to jest problem a zwyczajem już tradycyjnym a wręcz to jest olimpiada w przerzucaniu się odpowiedzialnością. To nie my to oni są winni