Reklama

Policjantka oskarża komendanta

Nowiny Nyskie
31/07/2020 09:56

Funkcjonariusze nyscy oskarżają mł. insi. Edwarda Flagę, komendanta powiatowego policji o mobbing. - U niego w codziennym użyciu są słowa: „Wszyscy są poj...ni”, „Wyje...bym wszystkich” - opowiadają. Policjantka nadkom. Małgorzata Jeżewska złożyła oficjalne doniesienie do prokuratury. 

Wyzwiska, ośmieszanie, haki 
- Komendant nigdy nie kierował jednostką policji i nie współpracował z ludźmi. Pracował w Biurze Spraw Wewnętrznych i dla niego policjant to przestępca - mówią policjanci. 
Edward Flaga w Biurze Spraw Wewnętrznych, czyli tzw. "policji w policji" przepracował 8 lat. Wcześniej był dzielnicowym, pracował też w dochodzeniówce w Lewinie Brzeskim oraz w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Opolu. Do Nysy przyszedł w lutym 2019 r. z Wydziału ds. Walki z Cyberprzestępczością, jako p.o. komendanta Komendy Powiatowej Policji (w maju został komendantem). 
Nyscy funkcjonariusze skarżą się, że Edward Flaga od początku swojej pracy nie szanował podwładnych, wulgarnie ich wyzywał, publicznie krytykował i ośmieszał. Groził też "szukaniem haka":
- Długoletnia pracownica została zmuszona do podpisania zgody na gorsze warunki pracy. Komendant ostrzegł, że jeśli odmówi, on coś na nią znajdzie i zwolni.
- Pracownik archiwum był tak gnębiony, że sam się zwolnił. To były pułkownik Wojska Polskiego, ale psychicznie tego nie wytrzymał. Szkoda, bo to dzięki niemu komenda ma prawdziwe archiwum. 


Odchodzą z policji
Policjanci mówią, że ludzie mają dość – odchodzą z policji, przenoszą się do innych jednostek, zwalniają się lub przechodzą na emeryturę w wieku 40 lat. 
- Na wcześniejszą emeryturę odszedł ostatnio solidny policjant. Harował za dwóch, odwalał robotę nie tylko swoją, ale i za komendanta Flagę. A komendant i tak wykrzykiwał: "jesteś śmieciem” „nie potrafisz kogoś upier….ć, „nie mogę na ciebie k..wa patrzeć – wypie....aj już”, „napisz k..wa raport o zwolnienie”, „cokolwiek zrobisz, to zje...sz”. 
Funkcjonariusze mówią, że insp. Edward Flaga stosuje w pracy metodę zrzucania odpowiedzialności na innych: 
- To jedyny chyba w Polsce komendant, który nie chce rozmawiać z dyżurnymi o tym, co się działo w nocy. Nawet generał z Opola (przyp. komendant wojewódzki policji) rozmawia! Dyżurny nie może sam podjąć decyzji, również w nocy powinien zadzwonić do komendanta. A inspektor Flaga nawet na dniówce zabrania dyżurnym dzwonić. Mają postępować zgodnie z procedurami i powiadamiać o wszystkim… zastępcę. Dobra taktyka, bo jeśli coś jest źle, to kto obrywa? Na pewno nie komendant. 

Reklama

Dyżurny na ulicę
Oburzenie funkcjonariuszy budzi wykryta w Nysie głośna sprawa 12-letniego kierowania autem bez uprawnień przez Arkadiusza Sz. (wówczas doradcę wojewody i polityka PiS). Potwierdzają, że tego dnia w Nysie pojawił się nagle komendant wojewódzki policji ze swoim zastępcą. 
- Dyżurny nie zamiótł przestępstwa pod dywan i... wylądował w patrolu pieszym. Komendant obejmował wtedy naszą komendę i został odpowiednio nastawiony przez Opole. Chłopak nie ma życia! 
Funkcjonariusze mówią, że przykłady niszczenia ludzi w Komendzie Powiatowej Policji w Nysie długo mogliby wymieniać. - Wielu policjantów korzysta z pomocy policyjnego psychologa w Opolu. Ostatnio jeden z nich usłyszał: „Ach, pan z Nysy, wiem co się u was dzieje. Czemu nie zgłosicie tego do prokuratury?”.
Wielu pracowników komendy szuka też pomocy u psychiatry: 
- Pracuje u nas jako cywil dobry specjalista, po studiach, a do tego jeszcze biegły sądowy. Ale komendant go nie lubi. Wyzywa go wulgarnie od nieudaczników, mówi że powinien się zwolnić. Kontrola z komendy wojewódzkiej wyszła jednak u niego super! Chłopak myślał, że to zmieni nastawienie szefa i zostanie doceniony. Szykany się nasiliły. Pracownik nie dał rady, poszedł do psychiatry. Zresztą nie on jeden!
Funkcjonariusze dodają, że w komendzie jest też grupa ulubieńców szefa. Nie jest liczna, raptem kilka osób może liczyć na uśmiech komendanta, rozmowę, nagrody, podwyżki... 
- Jedna z nich ma szczególnie przywileje. Wchodzi do gabinetu szefa o każdej porze i przebywa „na kawie” nawet godzinę. W tym czasie oficerowie z 20-letnim stażem, z pilnymi sprawami służbowymi karnie czekają na korytarzu – opowiadają.
Anonim bez echa
Policjanci zgłosili się do "Nowin Nyskich”. Liczą na to, że publiczne nagłośnienie „tego koszmaru” (jak mówią) w końcu zmusi komendanta wojewódzkiego z Opola i komendanta głównego z Warszawy do działania. Obaj zwierzchnicy od tygodni wiedzą o mobbingu w Nysie. Wie o tym też Prokuratura Okręgowa w Opolu. Do tych wszystkich instancji trafił anonim, w którym zostały opisane działania insp. Edwarda Flagi wobec podwładnych, z podaniem ich nazwisk.
- Potwierdzam, że w dniu 2 czerwca br. do Prokuratury Okręgowej w Opolu wpłynęło anonimowe zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości w zarządzaniu kadrami w Komendzie Powiatowej Policji w Nysie. Pismo to przekazano do komendanta wojewódzkiego policji w Opolu celem ewentualnej weryfikacji w trybie służbowym – poinformował kilka dni temu „Nowiny Nyskie” prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu. 
Przez 1,5 miesiąca, tj. od 2 czerwca do połowy lipca, czyli do czasu rozmowy policjantów z „Nowinami”, zwierzchnicy z Opola i z Warszawy nie zainteresowali się sytuacją w nyskiej policji. Policjanci byli oburzeni tą biernością: 
- Kiedy rok temu przyszedł anonim na jednego z naczelników, to do komendy przyjechał cały sztab ludzi z Opola z psychologiem: były ankiety, rozmowy z policjantami. A teraz, kiedy chodzi o komendanta Flagę, to jest cisza!
Funkcjonariusze twierdzą, że komendant nie kryje się z tym, że jego kolegą jest zastępcą komendanta wojewódzkiego w Opolu, a z generałem (przyp. komendantem wojewódzkim) bardzo dobrze się znają. - Mówi, że jest dobrze poukładany w Biurze Spraw Wewnętrznych Policji, gdzie przepracował wiele lat i nikt mu nic nie zrobi.
Policjanci obawiają się najgorszego: 
 - Jak tak dalej będzie, to może dojść do tego, co w Kole. Tam 28 maja br. z powodu mobbingu 33-letni funkcjonariusz odebrał sobie życie. Ktoś u nas może nie wytrzymać, a policjanci przecież mają dostęp do broni... 

Doniesienie do prokuratury
Funkcjonariusze opowiadali "Nowinom Nyskim" o tym wszystkim anonimowo. Boją się zwolnienia. - Mamy na utrzymaniu rodziny, kredyty na mieszkania… A poza tym lubimy swoją pracę – tłumaczą się. 
Nadkomisarz Małgorzata Jeżewska jako jedyna podjęła otwarte działania. Zgłosiła mobbing do Prokuratury Okręgowej w Opolu. Policjantka w policji pracuje od 24 lat. Jest specjalistką zespołu ds. profilaktyki społecznej – w randze oficera. Ma stopień nadkomisarza, dwa stopnie niższy niż komendant - mł. insp. Edward Flaga. 
Małgorzata Jeżewska mówi, że zdaje sobie sprawę iż wiele ryzykuje, ale jest zdesperowana.
- Zgłosiłam mobbing do prokuratury, bo już mam dość szykan komendanta Edwarda Flagi wobec mnie. Mam dość jego ciągłych gróźb, że zostanę zwolniona. Lubię swoją pracę, znam się na niej, wykonuję ją bardzo dobrze i chcę pracować do emerytury. A nie żyć w ciągłym stresie! Teraz cokolwiek bym nie zrobiła, to jest źle. Muszę się ciągle pilnować, bo moi bezpośredni przełożeni mają polecenie od komendanta Flagi, żeby „uje..ć Jeżewską”, bo inaczej wylecą. Wielokrotnie wrzeszczał na nich, dlaczego jeszcze nie znaleźli niczego, by mnie „ud..ić”. Ludzie w komendzie nie są głusi – wszystko słyszą. Pytał, czy się boją Jeżewskiej, czy mam na nich teczkę. Jaką teczkę? Niby ja mam jakieś obciążające innych dokumenty? Takie pomawianie mnie obraża! - oburza się policjantka. 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Inspektor - niezalogowany 2020-07-31 18:10:21

    A ta policjantka to Święta jest?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-08-03 12:56:23

    Może zacznij od siebie. Nikt nie jest święty, ale Ty to z pewnością nie :)

    • Zgłoś wpis
  • Żabcia - niezalogowany 2021-05-01 20:34:00

    Nie twoja sprawa święta czy nie żaden skurwiel przełożony nie ma prawa tak traktować kobiet.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama