Reklama

Zniknęło 5 sołectw. W ciągu rządów Kordiana Kolbiarza liczba mieszkańców spadła o 3734 osoby

Nowiny Nyskie
03/04/2024 15:41

Obecne władze Nysy przejdą do historii nie dlatego, że budowały drogi, tylko dlatego, że niezwykle drogie stało się życie w naszym mieście. Za wodę i ścieki płacimy więcej niż w Warszawie, opłaty za ogrzewanie wzrosły o ponad sto procent, a podatki od nieruchomości rosną z roku na rok. To konsekwencje życia na kredyt, które funduje nam ekipa Kordiana Kolbiarza.

Drogie życie sprawia, że z Nysy ubywa coraz więcej mieszkańców, a lokalni przedsiębiorcy zwijają swoje interesy. Ich nikt nie zwalnia z podatków. Na takie przywileje mogą liczyć tylko duże firmy, które otrzymują od miasta milionowe ulgi podatkowe.

Miasto nie będzie się rozwijać bez mieszkańców
Jednym z najczęściej zadawanych pytań w kampanii wyborczej jest – jak zatrzymać odpływ ludzi z miasta. Od początku rządów Kordiana Kolbiarza liczba mieszkańców Nysy zmniejszyła się o 3734 osoby. W roku 2014 w gminie Nysa mieszkało 57 996 osób, a w roku 2022 tylko 54 262. To tak, jakby zniknęło 5 nyskich sołectw (tyle mieszkańców mają np. Biała Nyska, Domaszkowice, Goświnowice. Hajduki Nyskie i Kubice). Stało się to, choć Nysa jako jedyna gmina w Polsce miała podwójne „500 plus” - rządowe i samorządowe, a także oferowała program „działki dla młodych”. Programy te miały na celu walkę z depopulację i emigracją. I nie można byłoby mieć za to pretensji do władz miasta, gdyby same nie postawiły sobie rozwiązania tego problemu za punkt honoru.

Reklama

Kolbiarz powtarzał często, że zanim został burmistrzem „Nysa krwawiła mieszkańcami”. Tyle tylko, że w latach 2004–2014 z Nysy ubyło 2174 mieszkańców. Za rządów Kolbiarza, czyli od 2014 roku aż 3734.

Jego polityka demograficzna zakończyła się fiaskiem, co pokazuje też liczba urodzeń. W 2014 r. czyli na początku rządów Kolbiarza w gminie rodziło się 437 dzieci, a w 2022 tylko 341. O ile przyrost naturalny (różnica między zgonami a urodzinami) był ujemny i wynosił w 2014 r. minus 109, to w 2022 już minus 371. 

Reklama

Nysa powinna robić w tej chwili wszystko, żeby zatrzymać odpływ mieszkańców. Z pewnością nie sprzyjają temu coraz wyższe koszty życia. W gminach takich jak Nysa, które mają własne wodociągi, energetykę cieplną, wysypisko śmieci i formę je wywożącą, powinno być tanio. Niestety, spółki są obciążone (dojone) przez dodatkowe zadania. NEC utrzymuje klub sportowy, a Akwa ośrodek rekreacji nad Jeziorem Nyskim. Czy to są zadania gminy? Rozmontowany EKOM, będący jeszcze do niedawna regionalnym liderem na rynku odpadów komunalnych, został sprowadzony do roli zakładu budżetowego, a nie spółki, która jeszcze niedawno zarabiała na innych rynkach. 

Obecne władze mamią mieszkańców inwestycjami, ale po pierwsze, są one realizowane na kredyt, który będzie trzeba spłacać. Rosnące koszty kredytu przerzucane są na mieszkańców, którzy odczuwają to na własnych kieszeniach, otrzymując coraz większe podatki od nieruchomości. Ekonomii nie da się oszukać. Prędzej czy później za nieodpowiedzialne decyzje trzeba będzie zapłacić. Obecnie władze Nysy zaciągają kredyty tylko po to, żeby spłacać długi, których koszty ogromnie wzrosły wraz z podwyżką stóp procentowych. W ciągu roku biorą chwilówkę, czyli kredyt krótkoterminowy, który spłacają z kredytu długoterminowego, zaciąganego w okolicach końca roku. Co ciekawe, biorąc kredyt władze Nysy poddają się egzekucji z majątku gminy, co oznacza, że w razie niewypłacalności gminy, bank odbierze swój dług w naturze, czyli np. zabierając jakąś nieruchomość. Burmistrz Nysy jest jak taki hazardzista, który wraca późną nocą do domu, dając żonie kwiaty, a dzieciom cukierki. Dopiero po jego odejściu dowiadują się, że w spadku zostawił im olbrzymie długi, przez co komornik zabierze im mieszkanie. I tak trochę jest z zadłużeniem Nysy (ok. 200 mln zł), które spłacać będą nasze dzieci i wnuki, których nikt o to nie pytał. Dlatego trzeba zatrzymać to szaleństwo i zrobić wszystko, żeby ktoś pociągnął za lejce tego ślepego konia, który zmierza wprost na ścianę. 

Reklama

Takie racjonalne podejście do życia i finansów publicznych zapewniają kandydaci KWW Celiny Lichnowskiej, którzy wiedzą, że pieniądze nie biorą się z bankomatu i że nie można żyć na kredyt, którego nie da się spłacić.
Piotr Wojtasik

Źródło danych demograficznych: www.polskawliczbach.pl


 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    TheNaturat 2024-04-03 17:15:16

    I ten spadek ludności to tylko ci, co się finalnie wymeldowali...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Młody - niezalogowany 2024-04-04 09:22:37

    Mam wielu znajomych mieszkających za granicą i są Nysą zachwyceni. Ładne miasto, spokój, jezioro , góry. Oczywiście nikt z nich nie patrzy do jakiej partii ktoś należy, bo jak widzę po komentarzach to jest najważniejsze. Czym bardziej wulgarny wpis tym bardziej widać prymitywizm człowieka piszącego, który nic dla Nysy nie zrobił a poucza wszystkich dookoła.

    • Zgłoś wpis
  • Nysek. - niezalogowany 2024-04-04 09:45:07

    Zaczęła się walka przedwyborcza. Komuchy, byli żołnierze z zlikwidowanych przez część obecnej władzy jednostek wojskowych /o ironio losu/ będą walczyć do upadłego, aby tylko Prawica nie wróciła do władzy. Marzą się znowu "ścieżki zdrowia" gdzie można było lać bezbronnych ludzi, robić ciemne interesy, wyprzedawać polski majątek i fałszować historię Ojczyzny.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama