Pomysł budowy podziemnego kanału ulgi, mającego chronić Głuchołazy przed powodzią, nie może ruszyć z miejsca. Nie widać zainteresowania tym pomysłem ze strony rządzących państwem. Jedynymi walczącymi są mieszkańcy, skupieni w komitecie „Tak dla kanału ulgi. Tak dla bezpiecznych Głuchołaz”.
Ochrona przeciwpowodziowa Głuchołaz, to temat najważniejszy dla przyszłości miasta i gminy. To nie tylko bezpieczeństwo mieszkańców, ale też podstawa rozwoju społecznego i gospodarczego. Jeśli nie będzie skutecznej ochrony przed wielką wodą, to żadna firma nie zdecyduje się na działalność na terenach zalewowych.
- Przekazaliśmy petycję w tej sprawie do Kancelarii Premiera, złożyliśmy też wnioski do programu redukcji ryzyka powodziowego. W rządzie temat został zepchnięty do jakiegoś Departamentu Ministerstwa Infrastruktury, a efekty konsultacji nie są znane – mówi Piotr Trembecki, reprezentujący mieszkańców walczących o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. To z jego inicjatywy powstała społeczna koncepcja budowy podziemnego kanału ulgi, który miałby przejąć część wód powodziowych na Białej Głuchołaskiej.
Nie ma też żadnych rozmów z Czechami, choć oskarża się ich o „eksportowanie powodzi” (70% zlewni Białej Głuchołaskiej jest po czeskiej stronie). - Oficjalny przekaz jest taki, że rozmowy trwają, mówił o tym np. minister Kierwiński (odpowiedzialny za usuwanie skutków powodzi) a to nieprawda. Mamy oficjalnie potwierdzone zarówno ze strony polskiej jak i czeskiej, że od 17 marca, czyli bilateralnego spotkania w Ostrawie nikt nie podjął rozmów, nawet roboczych. Także wiarygodność ministra Kierwińskiego bardzo nam się obniżyła. Ma od nas żółtą kartkę – podkreśla Piotr Trembecki. Bez porozumienia między rządami Czech i Polski nie da się zapewnić bezpieczeństwa Głuchołazom.
W ubiegłym tygodniu razem z prof. Bogusławem Szubą, współautorem koncepcji podziemnego kanału ulgi, byli na spotkaniu ze starostą Mikulovic i obecny był również pan Zdenek Szekal, przedstawiciel odpowiednika Wód Polskich. - Po stronie czeskiej musi powstać zbiornik filtrujący, który zatrzyma to co zniszczyło most tymczasowy w Głuchołazach, czyli np. kłody drewna i inne obiekty, które płyną z nurtem rzeki w trakcie powodzi.
Okazuje się, że przy rzece po stronie czeskiej zlokalizowane są tartaki. To właśnie stamtąd kłody drewna popłynęły do Polski. - Wskazaliśmy, że muszą być odsunięte od rzeki. Strona czeska się z nami zgadza w tej kwestii, jednak rozmowy muszą się toczyć na szczeblu rządowym, a nie społecznym – mówi Piotr Trembecki. - Dla nas najważniejsze jest to, żeby zacząć konkretnie rozmawiać z Czechami, ponieważ strona rządowa nie rozmawia – ubolewa.
Obecnie Biała Głuchołaska jest remontowana, naprawiane są obwałowania rzeki, jednak jest to przywracanie stanu sprzed powodzi. - Potrzebna jest długofalowa koncepcja, która zapewni skuteczną ochronę przeciwpowodziową. Na tę chwilę ani rząd, ani Wody Polskie nie mają żadnej alternatywnej koncepcji, która byłaby lepsza od naszego pomysłu budowy podziemnego kanału ulgi – podkreśla inicjator działań w tej sprawie. Nie ma złudzeń, że barierą są koszty inwestycji, których boi się rząd. - Inwestycję można sfinansować z kilu źródeł, bo może np. pełnić rolę schronu przeciwlotniczego – zaznacza. Dodaje, że trzeba rozmawiać o tej koncepcji, jak ją zrealizować, a dzisiaj się nie rozmawia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"" Trzeba było uważać Przegrali. Z tymi ciemniakami, niewykształconymi chamami i prostakami. Przegrali, mimo że kantowali jak nigdy. Nie dziwcie się Państwo szokowi, który przeżywają wyborcy koalicji rządzącej. Chyba muszą mieć poczucie jak Gustaw Kramer pod koniec pierwszej części „Vabank”. Po trzech dniach zaczęli krzyczeć o fałszerstwie, tak jak bohater filmu przypomniał sobie o tym, że z mieszkania wychodził „pies z Murzynem”. To rzadki bowiem przykład w historii, gdy ktoś przegrywa ustawiony mecz albo plajtuje, grając znaczonymi kartami. Zrobiono wszystko, by było to starcie Dawida z Goliatem, przy czym dodatkowo temu pierwszemu odebrano kamień i związano z tyłu ręce. Odebrano PiS-owi pieniądze. Napuszczono na niego służby. W kampanię zaangażowano: NIK, NASK, TVP, Policję i ABW. Mogli liczyć na doładowanie kampanii przez sprzyjające organizacje pozarządowe. Mimo to porażka. Dlaczego jest ona tak dotkliwa i stanowi taki szok? Bo uderza w sam środek poczucia godności wyborców koalicji 13 grudnia. Przez osiem lat stawiali oni diagnozy, które tłumaczyły ich porażki. W 2020 roku powtarzano, że działała machina kłamstwa w Telewizji Publicznej, która miała wpływać na wynik wyborów. Zgrzytano zębami i mówiono: „Gdybyśmy my tak zrobili, to byście popamiętali”. No i zrobili. Doładowali kampanię tak, że raport OBWE brzmi jak z kraju Trzeciego Świata. Mimo to przegrali. Z tymi ciemniakami, niewykształconymi chamami i prostakami. Przegrali, mimo że kantowali jak nigdy. Przegrali, gdy chcieli PiS upokorzyć. Dlatego to wszystko musi boleć. Prezydent Karol Nawrocki wraz ze swoimi ludźmi dokonał rzeczy niemożliwej. Możliwe, że rozpoczął proces pojednania Polaków. Wydaje się bowiem, że dziś wszyscy uznają beznadziejność Koalicji Obywatelskiej. Od czegoś trzeba było zacząć. A Donaldowi Tuskowi i jego świcie ze Sławomirem Nowakiem na czele można zadedykować tekst Kwinto: „Trzeba było uważać”. ""
Ludzie przejrzyjcie na oczy. Teraz to tylko obrona stołków i ostatnia chwila na zarobek.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Do Kierwy starosta jeździ z podarkami (worek ziemniaków?), zaś normalny człowiek nie ma z tym alkoholikiem o czym gadać.
A co się wytwarza z ziemniaków?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
"" Trzeba było uważać Przegrali. Z tymi ciemniakami, niewykształconymi chamami i prostakami. Przegrali, mimo że kantowali jak nigdy. Nie dziwcie się Państwo szokowi, który przeżywają wyborcy koalicji rządzącej. Chyba muszą mieć poczucie jak Gustaw Kramer pod koniec pierwszej części „Vabank”. Po trzech dniach zaczęli krzyczeć o fałszerstwie, tak jak bohater filmu przypomniał sobie o tym, że z mieszkania wychodził „pies z Murzynem”. To rzadki bowiem przykład w historii, gdy ktoś przegrywa ustawiony mecz albo plajtuje, grając znaczonymi kartami. Zrobiono wszystko, by było to starcie Dawida z Goliatem, przy czym dodatkowo temu pierwszemu odebrano kamień i związano z tyłu ręce. Odebrano PiS-owi pieniądze. Napuszczono na niego służby. W kampanię zaangażowano: NIK, NASK, TVP, Policję i ABW. Mogli liczyć na doładowanie kampanii przez sprzyjające organizacje pozarządowe. Mimo to porażka. Dlaczego jest ona tak dotkliwa i stanowi taki szok? Bo uderza w sam środek poczucia godności wyborców koalicji 13 grudnia. Przez osiem lat stawiali oni diagnozy, które tłumaczyły ich porażki. W 2020 roku powtarzano, że działała machina kłamstwa w Telewizji Publicznej, która miała wpływać na wynik wyborów. Zgrzytano zębami i mówiono: „Gdybyśmy my tak zrobili, to byście popamiętali”. No i zrobili. Doładowali kampanię tak, że raport OBWE brzmi jak z kraju Trzeciego Świata. Mimo to przegrali. Z tymi ciemniakami, niewykształconymi chamami i prostakami. Przegrali, mimo że kantowali jak nigdy. Przegrali, gdy chcieli PiS upokorzyć. Dlatego to wszystko musi boleć. Prezydent Karol Nawrocki wraz ze swoimi ludźmi dokonał rzeczy niemożliwej. Możliwe, że rozpoczął proces pojednania Polaków. Wydaje się bowiem, że dziś wszyscy uznają beznadziejność Koalicji Obywatelskiej. Od czegoś trzeba było zacząć. A Donaldowi Tuskowi i jego świcie ze Sławomirem Nowakiem na czele można zadedykować tekst Kwinto: „Trzeba było uważać”. ""
Ludzie przejrzyjcie na oczy. Teraz to tylko obrona stołków i ostatnia chwila na zarobek.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.