Przedszkole nr 10 w Nysie to chyba rekordzista, jeśli chodzi o „troskę”. Tym razem dyrektor Sylwia Wardakas zatroszczyła się o elewację. Budynek oddany do użytku w 2018 r., a już w latach 2025–2026 elewacja była malowana raz za razem. W ciągu zaledwie roku podpisano co najmniej pięć umów na ten sam budynek i ten sam rodzaj robót.
Najpierw zawarto umowę z P.H.U. Robert Kubas, a potem aż cztery następne z firmą SEBUD Sebastian Szałacki – łącznie około 70 tys. zł, z czego ok. 61,5 tys. zł trafiło tylko do SEBUDU. Jednocześnie w dokumentach nie ma choćby śladu jakiejś ekspertyzy czy protokołu, z którego wynikałoby, że elewacja jest w tak fatalnym stanie, że trzeba ją malować co kilka miesięcy.
Sposób zawierania umów może budzić poważne wątpliwości co do racjonalności gospodarowania środkami publicznymi. W 2025 r. jedna umowa obejmuje ok. 260 m², druga 100 m², potem w styczniu 2026 r. jest 78 m², a w lutym aż 430 m². Za każdym razem ten sam schemat, czyli rusztowanie, mycie, gruntowanie, malowanie. Za każdym razem trzeba rusztowania stawiać od nowa oraz od nowa przygotowywać ściany. Ekonomiczny absurd i ponoszenie kosztów związanych z tymi samymi pracami przygotowawczymi. Czy nie powinno się rozważyć jednego, kompleksowego zamówienia, zamiast szeregu odrębnych umów?

Zwracają uwagę także istotne różnice w cenach jednostkowych. W 2025 r. rusztowanie kosztuje ok. 18,65 zł/m², w jednej z umów z 2026 r. nagle 25,71 zł/m² (+38%), by w kolejnej znowu spaść do poziomu z poprzedniego roku. Nie da się tego nazwać rzetelnym kosztorysem, ale kto by się tym przejmował, finalnie płacą mieszkańcy.
Wisienką na torcie jest malowanie zimą. Jedna umowa przewiduje roboty w dniach 8–14 stycznia 2026 r., druga w dniach 28 stycznia – 9 lutego 2026 r., a protokoły odbioru potwierdzają, że wszystko zostało wykonane „zgodnie z umową”, bez najmniejszej uwagi co do pogody czy warunków technicznych.
Reklama
Każdy, kto choć raz widział instrukcję farby do elewacji silikatowej, wie, że maluje się nią przy dodatnich temperaturach. W Nysie w styczniu i lutym było zimno, mroźno i mokro. Jeśli mimo to faktycznie malowano, to znaczy, że ktoś świadomie „olał” podstawowe zasady technologii i bezpieczeństwa budynku. Jeśli natomiast roboty zrobiono w innym terminie, a w papierach zostały zimowe daty, to mamy klasyczne poświadczenie nieprawdy w protokołach. Tak czy inaczej skandal.
Do tego dochodzi wątek personalny, którego nie da się zignorować. Dyrektorka przedszkola Sylwia Wardakas podpisuje kolejne umowy. Wykonawcą jest firma SEBUD Sebastiana Szałackiego zarejestrowana w Domaszkowicach. Tak, to jeden z dwóch zdaje się budynków w tej miejscowości, gdzie wisiał w czasie referendum baner „Popieram Kolbiarza, nie idę na Referendum”. Zero zdziwienia. Idźmy dalej. Żona wykonawcy pracuje w tym samym przedszkolu i jednocześnie zasiadała w radzie sołeckiej w Domaszkowicach w czasach, kiedy Wardakas była tam sołtysem. Pewnie jak zawsze przypadek. Gmina? Daje kolejne zlecenia temu samemu wykonawcy, na ten sam budynek, bez realnego rozeznania rynku i bez próby sprawdzenia, czy elewacja rzeczywiście tego wymaga. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Przedszkole nr 10 było traktowane „wyjątkowo”.
W tym wszystkim pojawia się bardzo proste pytanie: Czy inne przedszkola i szkoły w gminie też mogą liczyć na luksus malowania elewacji co rok albo częściej, i to nawet zimą?
Jeśli nie, a tak zapewne jest, to znaczy, że mamy do czynienia z faworyzowaniem jednej placówki kosztem całej reszty systemu oświaty. A na końcu rachunek i tak ląduje na stole mieszkańców. To z naszych podatków finansuje się kolejne „zimowe malowania”. Jak widać, kontrowersji wokół działalności dyrektor przedszkola jest znacznie więcej. I patrząc na dokumenty wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek, bo w kolejce czekają już następne faktury.
Źródło: Nysa Patrzy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze