Statut spółdzielni NES został uchwalony przez walne zgromadzenie członków spółdzielni w taki sposób, że pełna kontrola nad nią znalazła się w rękach osób związanych z Bogdanem Wyczałkowskim: Karina Hereda (prezes zarządu), Grzegorz Jasiok, Adam Kozłowski, Marta Gucwa (członkowie zarządu wszyscy z ARN) oraz sam Wyczałkowski (pełnomocnik).
Założycielami spółdzielni były spółki SIM Nysa, SIM Opolskie oraz ARN. Wszystkie w momencie rejestracji łączyła wspomniana wyżej ekipa. Co ciekawe, wyjście SIM Opolskie zbiegło się w czasie z zakończeniem działalności Wyczałkowskiego w tej spółce. Przypomnę, że nie uzyskał on absolutorium, co de facto stanowi „czerwoną kartkę” i jest jednoznacznie negatywną oceną jego działalności. Absolutorium w SIM Opolskie nie uzyskał również Marek Rymarz, członek rady nadzorczej, który jednocześnie podpisywał (z upoważnienia burmistrza) zgodę na poddzierżawę gruntu ze spółdzielni do ARN.
Z uwagi na fakt, że spółdzielnia nie posiadała żadnego majątku w momencie zawarcia umowy z gminą i nie była w stanie opłacać czynszu dzierżawnego, ciężar ten został przerzucony na spółkę komunalną, czyli finalnie na nas, mieszkańców. Spółdzielnia w ten sposób powzięła zobowiązanie na rzecz gminy w wysokości ponad 4 mln zł (25 lat* czynsz dzierżawny) plus waloryzacja, nie posiadając żadnego majątku/zabezpieczenia. Kolbiarz nazywa to „naturalnym”. To jest wyższa szkoła ekonomii - model paczkowski. Mówił też o „pełnej kontroli” nad spółdzielnią, co jest wierutną bzdurą z prostego powodu statut został uchwalony w taki sposób, by w dowolnym momencie mogły do niej przystąpić osoby fizyczne (np. powiązane rodzinnie z obecną władzą).
Przypominam, że zgodnie ze statutem: 1 członek = 1 głos, niezależnie od tego, czy jest to jednostka samorządu terytorialnego, czy osoba fizyczna.
Warto również zauważyć, że spółka Herwy, której wspólnikami są żona Wyczałkowskiego i córka Heredy, pierwotnie nosiła nazwę „Nyska Elektrownia Społeczna Sp. z o.o.”. Dziwna koincydencja, wręcz niesamowity zbieg okoliczności.
Kolbiarz, mówiąc o „pełnej kontroli”, udowadnia, że nie ma elementarnej wiedzy o obecnej strukturze spółdzielni. W mojej ocenie po tym, co zobaczyłem na sesji ten człowiek jest po prostu nieobecny. Po otrzymaniu prostego pytania nie potrafił na nie odpowiedzieć. Druga kwestia – ważniejsza nawet niż statut, to osoba Bogdana Wyczałkowskiego. Największym zagrożeniem dla spółdzielni jest właśnie Wyczałkowski (a także Hereda i reszta towarzystwa z ARN). Jeśli „nagrodą” za dotychczasową działalność, kontrowersje w SIM Opolskie oraz zawiadomienie do prokuratury złożone przez Krajowy Zasób Nieruchomości i Najwyższą Izbę Kontroli, ma być „kierownica” w spółdzielni, która może przynosić rocznie kilka milionów złotych zysku, to znaczy, że my, mieszkańcy Nysy, mamy poważny problem.
Ze względu na wcześniejsze kontrowersje jego udział w zarządzaniu środkami publicznymi powinien być maksymalnie ograniczony. Nie wierzę w transparentność i przejrzystość tej inwestycji pod jego kierownictwem. Nie przeszkadza to radnym koalicji, którzy bezrefleksyjnie oddali inwestycję wartą kilkadziesiąt milionów złotych w ręce człowieka, który dopuścił się rażącej niegospodarności w SIM Opolskie (według słów minister Pełczyńskiej-Nałęcz).
Patryk Cichy/Nysa Patrzy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.