Sąd Rejonowy w Nysie nakazał prokuraturze wszczęcie postępowania dotyczącego nieudzielenia informacji publicznej przez prezesa Agencji Rozwoju Nysy. Prokuratura początkowo odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie.
Zawiadomienie złożył Sławomir Siwy, radny Nysy, któremu Bogdan Wyczałkowski odmówił przekazania dokumentów spółki, gdy ten przyszedł do niej na kontrolę. Sędzia Mariusz Ulman stwierdził, że prokuratura powinna zbadać, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa.
Radny Sławomir Siwy w 2025 r. chciał skontrolować Agencję Rozwoju Nysy. Podjął tę decyzję po ujawnieniu afery związanej z marnowaniem publicznych pieniędzy przez SIM Opolskie, którego prezesem był jednocześnie Wyczałkowski. Radny obawiał się, że podobne sytuacje mogły mieć miejsce w nyskiej spółce gminnej.
Uprawnienia kontrolne radnym daje ustawa o samorządzie gminnym. Kiedy Siwy przybył do siedziby Agencji, Bogdan Wyczałkowski odmówił mu udostępnienia żądanej dokumentacji. W związku z tym radny zawiadomił prokuraturę o niedopełnieniu obowiązków służbowych przez prezesa ARN. Ta jednak uznała, że prezes nie jest funkcjonariuszem publicznym i odmówiła wszczęcia śledztwa. Sławomir Siwy złożył zażalenie na tę decyzję do sądu, który przyznał mu rację.
– Zawiadomienie dotyczyło informacji publicznej. Jeżeli jakaś strona odmawia jej udzielenia, podlega odpowiedzialności karnej. Prokurator powinien sprawdzić, czy w tej sprawie zachodzi przesłanka odmowy udzielenia informacji publicznej i czy doszło do popełnienia przestępstwa – uzasadniał sędzia Mariusz Ulman.
Zaznaczył, że choć prezes ARN nie jest funkcjonariuszem publicznym w rozumieniu Kodeksu karnego, to nieudzielenie informacji publicznej również stanowi przestępstwo, regulowane ustawą o dostępie do informacji publicznej. ARN jest bowiem w 100% spółką gminną, podlegającą tym przepisom.
– Mieszkańcy Nysy dokładają co roku do działalności ARN kilkanaście milionów złotych (14 mln zł w 2026 r. – red.). Mają prawo wiedzieć, jak wydawane są ich pieniądze. Chodzi o transparentność i przejrzystość wydatkowania środków publicznych, czego – mimo zapowiedzi – nie zapewniają władze Nysy nadzorujące spółkę.
Burmistrz niestety nie podejmuje działań, aby ukrócić takie zachowanie zarządu spółki, choć ma ku temu wszelkie możliwości prawne. Prezes śmieje się w twarz tym, którzy mają prawo go kontrolować, a prokuratura takie zachowanie sankcjonuje. Na szczęście nyski sąd na to nie pozwolił – komentuje radny Siwy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze