Przed sądem w Nysie odbyła się kolejna odsłona żałosnego widowiska. Z zawiadomienia burmistrza Nysy na ławie oskarżonych zasiedli przedstawiciele komitetu referendalnego, który w 2024 r. próbował odwołać władze miasta. Pretekstem było wykonanie napisu "Referendum 27.04.2024" pod remizą OSP w Domaszkowicach.
Przed sądem zeznawał radny KWW Kordiana Kolbiarza Marian Butor. To on na plecenie burmistrza i jego zastępcy Elwiry Ślimak zawiadomił policję o tej "zbrodni". Zrobił to jako prezes OSP w Domaszkowicach ale nie pamiętał kto mu to zgłosił. Mówił, że poinformował o tym burmistrza Kolbiarza i jego zastępczynię Elwirę Ślimak. Oni kazali mu zawiadomić. Sam przyznał, że napis mu się nie podobał. Na miejsce wezwano pracowników MZK, którzy zamalowali litery za co wystawiono Gminie rachunek na 1200 zł, tak aby przekroczyć próg zwykłego wykroczenia. Co ciekawe, napis został usunięty przed przyjazdem policji, która nie widziała kluczowego dowodu w sprawie. Mimo tego skierowano sprawę do sądu za zgodą Prokuratury Rejonowej w Nysie. Na rozprawie prokurator Aleksander Mazur oskarżył Patryka Cichego i Roberta Adamczyka o zniszczenie mienia Gminy Nysa w postaci placu przed remizą.
- To proces typowo polityczny i odwetowy - komentował postawione mu zarzuty Robert Adamczyk. Przed sądem razem z Patrykiem Cichym zapewniali, że ich działanie nie było wandalizmem. Miało na celu zwrócenie uwagi, że w gminie odbędzie się referendum. Zrobili to w miejscowości, w której nieznani sprawcy usunęli legalne banery referendalne. Wykorzystali do tego plac przed remizą, mieli świadomość, że korzystają z farby, którą da się usunąć. Przed sądem zeznawał też Arkadiusz Janowski, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego w Nysie. Kolejna rozprawa w procesie kredowym odbędzie się w czerwcu.
Takim procesem Polska cofa się do czasów PRL, kiedy ludzi zamykano za napisy na murach "Precz z PZPR", a także okupacji, kiedy za namalowanie znaku "Polski Walczącej" można było zginąć. Tu mamy plac przed remizą ale motyw walki z jej autorami ten sam. Ośmielili się podnieść rękę na władzę ekipy Kordiana Kolbiarza. Ten chętnie wykorzystał pretekst, żeby ścigać ludzi publicznie go krytykujących. Był to wyraz sprzeciwu obywatelskiego, który został wykonany farbą kredową, wykorzystywana w budownictwie np. do oznaczania miejsc robót ziemnych. Ponadto napis nie był wulgarny ani obelżywy, nawoływał do udziału w referendum czyli w akcie demokratycznym, z którym walczyły władze Nysy. Żaden sąd nie może nikogo skazać za wzywanie do obywatelskiej aktywności, inaczej mamy totalitaryzm a nie demokrację.#
Piotr Wojtasik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Piszczyka skazali za napis w kiblu „ Niech żyje Stalin, który usta ma słodsze od malin”, choć sam tego nie napisał. Hi! Hi! Hi!
Kolbiarz, czekamy na Ciebie!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Piszczyka skazali za napis w kiblu „ Niech żyje Stalin, który usta ma słodsze od malin”, choć sam tego nie napisał. Hi! Hi! Hi!
Kolbiarz, czekamy na Ciebie!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.