Jak informowaliśmy, w Nysie i w Głuchołazach odbyły się konsultacje społeczne dotyczące programu redukcji ryzyka powodziowego zlewni Nysy Kłodzkiej. Głos w dyskusji zabrali także włodarze innych niż wspomniane wyżej gminy, które we wrześniu minionego roku dotknęła powódź. - Jak w przysłowiu – wszyscy chcą stać przy sterze, a nikt nie chce wiosłować. Tu trzeba wiosłować, do roboty trzeba się brać… Poniżej publikujemy fragmenty poszczególnych wypowiedzi.
Wszyscy chcą stać przy sterze, a nikt nie chce wiosłować. Tu trzeba wiosłować…
Janusz Wójcik, burmistrz Korfantowa – Cieszę się, że zbiornik w okolicach Ścinawy będzie projektowany. Bo nasza Ścinawa Niemodlińska jest jak komar. Ona ma nieraz pół metra głębokości, ale opady sprawiają, że zalewa nas w ciągu roku czterokrotnie. To taki uciążliwy komar, który cały czas nas gnębi. Tematem zbiornika obok Ścinawy zainteresowanych jest pięć gmin – Korfantów, Tułowice, Niemodlin, Lewin Brzeski i Prudnik. Wszystkie gminy poparły wniosek dotyczący budowy tego zbiornika.
My nie potrzebujemy konsultacji w tej sprawie. Mamy ustalone, gdzie ma być zbiornik. To czy będzie częściowo zapełniony czy suchy, to sprawa drugorzędna – o tym państwo zdecydujecie jako specjaliści
Mamy 100 proc. zgody wszystkich rolników na sprzedaż gruntów – tak jest od 15 lat i nikt się nie wycofuje. Kwestia wysiedlenia dwóch rodzin, które na to czekają - wiedzą, że zbiornik kiedyś powstanie to się stamtąd wyniosą. Zbiornik jest bardzo łatwy – to gotowa niecka. Jest zbiornikiem bardzo tanim. Dlatego kwota jego budowy - 70 mln - to żadne pieniądze. My jako gmina straciliśmy po wrześniowej powodzi 50 mln zł, Tułowice 30 mln zł. Nie wiem ile pozostałe z wymienionych przeze mnie gmin. Można więc powiedzieć, że taka inwestycja zwraca się podczas jednego „zalania”. Poza tym nie mamy „Natury 2000”, a jako gmina chcemy pomóc. Dodam, że przy ostatniej powodzi 200 naszych strażaków pracowało przez wiele dni pomagając nieustannie. Do tego doszło 300 wolontariuszy. Powstanie takiego zbiornika rozwiązałby nasze problemy powodziowe, co oznacza, że 200 naszych strażaków mogłoby pomagać w gminach, które mają inne usytuowanie. Tu nie są do końca potrzebne konsultacje. Ja występuję w innej sytuacji niż moi koledzy wójtowie i burmistrzowie. Jak w przysłowiu – wszyscy chcą stać przy sterze, a nikt nie chce wiosłować. Tu trzeba wiosłować, do roboty trzeba się brać. Proponuję więc nasz zbiornik jako pierwszy do realizacji.
Zbiornik już przed powodzią kwalifikował się do remontu
Artur Rolka, burmistrz Paczkowa. – Jako przedstawiciel gminy, która została mocno poszkodowana przez powódź chciałbym państwa zaprosić na konsultacje do Paczkowa. Wspólnie z samorządowcami z gminy Otmuchów z chęcią państwa podejmiemy i porozmawiamy o rzeczywistych problemach jakie nas dotykają, które w dokumencie dotyczącym redukcji zagrożenia powodziowego nie są uwzględnione lub są uwzględnione, ale nie są uwidocznione. Budowa zbiornika Kamieniec Ząbkowicki znacznie poprawi bezpieczeństwo, ale pod jednym warunkiem, aby był spójny system zarządzania zrzutami wody na zbiornikach kaskadowych, bo wynik zalania Paczkowa w ubiegłym roku – i jest to niepodważalna kwestia – został dokonany niestety za sprawą nierównomiernych zrzutów pomiędzy zbiornikiem Kozielno a zbiornikiem Otmuchów. Mamy na to dane i z chęcią się nimi podzielimy. Jest informacja w tym dokumencie o maksymalnym zrzucie wody na poziomie 600 m3/s na zbiorniku Nysa. A ja chciałbym zapytać, jakie będziecie państwo przewidywać maksymalne zrzuty wody ze zbiornika Kamieniec Ząbkowicki i kaskadowo Topola i Kozielno. Dlaczego to jest takie ważne z punktu widzenia północnej części miasta Paczków, która została zalana podczas ubiegłorocznej powodzi?
Nie zauważyłem w dokumencie planów budowy wałów od prawostronnej części Nysy Kłodzkiej przy wypływie ze zbiornika Kozielno, aby uchronić zabytkową infrastrukturę Paczkowa. Faktycznie problemem jest rozwiązanie zabezpieczenia przeciwpowodziowego dla mieszkańców północnej części Paczkowa.
Apel do Wód Polskich i do premiera wystosowała rada miejska, aby rozważyć możliwość budowy kanału ulgi. Mamy świadomość jak trudne jest to zadanie, natomiast o tych mieszkańcach też trzeba pomyśleć, bo tam kilkaset domów zostało zalanych. Myślę, że nie trzeba tego mówić, ale powiem - życie mieszkańca Głuchołaz jak i Dziewiętlic i Paczkowa jest tak samo ważne jak mieszkańca Nysy.
Oczekujemy na bieżące prace remontowe na zbiorniku Topola. Niepokojący jest w nienajlepszy stan techniczny zbiornika Kozielno. Otrzymałem od państwa odpowiedź po czterech miesiącach, z której wynika, że on już przed powodzią kwalifikował się do remontu.
Łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo
Artur Banasiak, sekretarz gminy Otmuchów. – Ten plan jest fajny, jest strategiczny – widzi daleko, widzi szeroko, ale nie widzi wszystkiego. Między Bardem a Nysą jest Paczków, jest Otmuchów – jesteśmy mniejsi, mniej zauważalni, ale JESTEŚMY. To, co było powiedziane na temat mniejszych cieków, dyrektor nie musi wiedzieć, jakie są TO cieki, ale musi wiedzieć, kto wie i one muszą być w dokumentacji, żeby nie zostały pominięte.
Łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo (…). Nie mówimy tylko o powodzi tysiąclecia, ale o takich, które nas dotykają trzy razy do roku. Dla Kowalskiego nie ma znaczenia czy go zalała woda powodzi tysiąclecia i zabrała mu dorobek życia, czy woda z wiosennych roztopów.
Kiedy dostaniemy dostęp do monitoringu dopływów do zbiorników Wód Polskich. Czy niezasadnym byłoby teraz zinwentaryzować z tym, co obecnie dzieje się na wałach, zobaczycie gdzie leżą worki z piaskiem. One były układane tam, gdzie były najniższe punkty.
Mieszkańcy nadal żyją w zagrożeniu
Barbara Dybczak, wójt gminy Skoroszyce. – Powódź dotknęła częściowo cztery sołectwa w mojej gminie przez cieki. Cieszy to, co powiedział pan dyrektor, że Wody Polskie będą podchodziły z wielką dbałością o mniejsze cieki. Cieszy też, że myślicie państwo nad podziałem kompetencji, bo pan prezes w Warszawie nie wie, że Skoroszyce są zalewane Młynówką Skoroszycką, a np. Giełczyce Cielnicą. Przez pół roku, który minął od powodzi, jeden ciek w mojej gminie, który przepływa wzdłuż sołectwa Brzeziny został w miarę uregulowany - tam Wody Polskie włożyły pewien wkład finansowy i to spowodowało, że mieszkańcy poczuli się w miarę bezpieczniejsi. Natomiast w pozostałych dwóch sołectwach, gdzie cieki przepływają wzdłuż miejscowości, mieszkańcy nadal żyją w takim zagrożeniu, z poczuciem, że tam się nic nie wydarzyło. Roślinność zajmuje 3/4 tych cieków i jakikolwiek większy opad powoduje, że wody występują z brzegów. Państwo nie słyszycie tych kalumnii, które lecą z ust mieszkańców na Wody Polskie na wiosnę i na jesień, kiedy są roztopy lub duże opady.
Jarosław Figiel, wiceprzewodniczący rady powiatu (gm. Łambinowice). – Trwa inwentaryzacja istniejącej infrastruktury, która ucierpiała po powodzi. Mam nadzieję, że po inwentaryzacji nastąpią prace, bo np. w Lasocicach – wał przeciwpowodziowy, który został przerwany po powodzi w 1997 roku do dzisiaj nie został naprawiony. Jest wiele lokalnych cieków, które na co dzień wyglądają niepozornie, ale co jakiś czas - nie tylko w okresie powodziowym - sprawiają bardzo duże problemy. W gm. Łambinowice, koło Mańkowic, jest ciek wodny, na którym są solidne przepusty z lat 30 ubiegłego wieku, ale przepust, który od kilkudziesięciu lat nie był czyszczony zmniejszył swoją przepustowość o połowę a może nawet o więcej. Nawet po niewielkim deszczu wody rozlewają się w sposób niekontrolowany.
zebrała ag
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Gdzieś słyszałem że nawet taki Senator Lewicy P.Woźniak przyznaje że PiS miał rację w niektórych sprawach. Nawet komuchy się budzą! A może do PiSu będzie przechodził?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Gościu przewiduje ,że lewacy nie wejdą do parlamentu w następnych wyborach .I co w tym złego ,że zaczyna grać na platfusów? Jest sprytny i umie się ustawić jak każdy polski polityk.
Dobrze że ludzie się obudzili i pogonili ten komunistyczny układ w Otmuchowie .
Do też polityk ,jest sprytny czy ludzi ma za mało sprytnych i przekonany jest że ludzie i tak chuja wiedzą. I patrzy żeby swoją dupe dobrze usadzić koło rzłoba ,bo do polityki poszedł żeby zarabiać na dobre życie i robić karierę polityczną ? A nie spełniać obietnice wyborcze dla ludzi i walczyć o to żeby ludziom dobrze się żyło . W kampanii wyborczej to ludziom miodem dupę smarują żeby zdobyć ich głosy a po wyborach to już jest inaczej , obietnice nie są tak ważne ,tylko każdy patrzy na jaki stołek usiąść.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Co tam pis trza głosować na czaskowskigo,wtedy każdy pracownik wód niemieckich będzie mugł łapać ryby do woli na obiektach wodnych.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Gdzieś słyszałem że nawet taki Senator Lewicy P.Woźniak przyznaje że PiS miał rację w niektórych sprawach. Nawet komuchy się budzą! A może do PiSu będzie przechodził?