Siatkarki NTSK PANS Komunalnika Nysa odniosły kolejne cenne zwycięstwo w rozgrywkach I ligi. Podopieczne Andrzeja Roziewicza pokonały na wyjeździe WTS Solną Wieliczka 3:1. Spotkanie nie było jednak jednostronne. Gospodynie szczególnie w drugim i trzecim secie postawiły Nysankom twarde warunki, ale w kluczowych momentach więcej zimnej krwi zachował zespół z Nysy.
WTS Solna Wieliczka - NTSK PANS Komunalnik Nysa
1 : 3 (17 : 25, 25 : 22, 24 : 26, 16 : 25)
WTS SOLNA WIELICZKA: Dominika Sowa, Julia Osiewacz, Maria Minkiewicz, Michalina Czajkowska, Oliwia Stabach, Martyna Dynur - Magdalena Pieczko (libero) oraz Iga Sięka, Karolina Mółka, trener Mateusz Czerwiński.
NTSK PANS KOMUNALNIK NYSA: Anna Bianka Trusiewicz, Diana Dąbrowska, Daria Śnieżek, Karolina Nadera, Oliwia Jankowska, Natalia Pustelnik - Zuzanna Michalik (libero) oraz Elżbieta Podgórni, Aleksandra Pasińska, Joanna Szmelter, Anna Śmidowicz, Karolina Halec (libero), I trener Andrzej Roziewicz, II trener Paweł Potoczak.
Spotkanie sędziowały: Małgorzata Krawczyk (sędzia pierwszy) i Karolina Pokusa (sędzia drugi).
Początek spotkania należał do gospodyń, które objęły prowadzenie 2:0. Nysanki szybko jednak uporządkowały grę i po chwili prowadziły 3:2. Przy stanie 5:5 rozpoczął się pierwszy wyraźniejszy fragment przewagi przyjezdnych. Komunalnik odskoczył na 9:5, co zmusiło trenera Solnej do wykorzystania pierwszej przerwy.
Wieliczanki próbowały odrabiać straty, a po błędzie ustawienia po stronie Nysy zbliżyły się na 9:10. Przyjezdne nie pozwoliły jednak rywalkom przejąć inicjatywy. Było 12:9, później 14:10, a gdy gospodynie zmniejszyły różnicę do jednego punktu przy stanie 15:16, o czas poprosił trener Andrzej Roziewicz.
Przerwa przyniosła oczekiwany efekt. Nysa ponownie odskoczyła - najpierw na 18:15, potem 20:15 i 22:16. Końcówka należała już zdecydowanie do przyjezdnych, które wygrały pierwszą partię 25:17.
Solna odpowiedziała w drugim secie
Druga odsłona rozpoczęła się od skutecznego ataku Karoliny Nadery ze skrzydła, który dał Nysie prowadzenie 1:0. Początek seta był wyrównany - 4:4, później 7:7. Przy stanie 8:7 gospodynie po raz pierwszy w tej partii wyszły na prowadzenie.
Wieliczanki zaczęły coraz lepiej zagrywać i sprawiały Nysankom problemy w przyjęciu. Przy wyniku 10:8 trener NTSK PANS Komunalnik Nysa - Andrzej Roziewicz poprosił o czas.
Po chwili Komunalnik doprowadził do remisu 12:12, ale Solna znów przejęła inicjatywę i odskoczyła na 16:13, a następnie 19:15.
Nysanki nie zamierzały jednak odpuszczać. Po ataku Darii Śnieżek doprowadziły do remisu 22:22 i wydawało się, że mogą odwrócić losy seta. Ostatnie akcje należały jednak do zespołu z Wieliczki, który wygrał 25:22 i wyrównał stan meczu na 1:1.
Thriller w trzeciej partii
Trzeci set był najbardziej emocjonującym fragmentem spotkania. NTSK PANS Komunalnik Nysa rozpoczął go znakomicie. Po asie serwisowym Diany Dąbrowskiej prowadził 3:0, a chwilę później już 6:1. Przy wyniku 8:2 szkoleniowiec Solnej wykorzystał drugą przerwę, ale NTSK powiększył przewagę do 10:2.
Wydawało się, że Nysanki pewnie zmierzają po zwycięstwo w tej partii. Gospodynie nie złożyły jednak broni. Stopniowo odrabiały straty - było 7:11, 10:13, aż w końcu 13:13.
Komunalnik ponownie odskoczył na 16:13, lecz i tym razem Solna odpowiedziała. Po asie serwisowym Marii Minkiewicz na tablicy pojawił się wynik 17:17. Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt.
Nysa prowadziła 19:17 i 21:19, ale gospodynie ponownie wyrównały na 21:21. W końcówce było 23:23, a następnie 24:24. Dwie decydujące akcje padły jednak łupem zespołu z Nysy. Komunalnik zwyciężył 26:24 i ponownie objął prowadzenie w meczu.
Nysanki postawiły kropkę nad „i”
Czwarta partia była już wyraźnie kontrolowana przez zespół Andrzeja Roziewicza. Solna zdobyła pierwszy punkt, ale odpowiedź Nysy była natychmiastowa. Przyjezdne prowadziły 4:1, 8:2 i 10:5.
Gospodynie jeszcze raz spróbowały wrócić do gry i zmniejszyły straty do jednego punktu - 11:12. Nysanki zachowały jednak spokój. Seria dobrych akcji pozwoliła im odskoczyć na 15:11, co zmusiło trenera Wieliczki do wzięcia czasu.
NTSK utrzymywał bezpieczną przewagę - było 16:12 i 18:13.
Przy stanie 18:15 trener nyskiej drużyny - Andrzej Roziewicz zdecydował się jeszcze na przerwę, by uporządkować grę swojej drużyny. Końcówka należała już całkowicie do Komunalnika. Nysanki zdecydowanie odjechały rywalkom i wygrały seta 25:16, a całe spotkanie 3:1.
To było zwycięstwo wywalczone przede wszystkim konsekwencją i większą odpornością w najważniejszych momentach. Szczególne znaczenie miał trzeci set, w którym Nysanki roztrwoniły wysoką przewagę, ale w nerwowej końcówce potrafiły ponownie przejąć inicjatywę. Wygrana 26:24 pozwoliła im odzyskać kontrolę nad spotkaniem, a w czwartej partii przyjezdne nie pozostawiły już gospodyniom większych nadziei.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze