Reklama

Wilgoć i pleśń w gminnych mieszkaniach 

Nowiny Nyskie
07/01/2023 12:05

- Tu już nie chodzi o warunki w jakich mieszkamy, ale o nasze zdrowie. Dziecko nam ciągle choruje, bo na ścianach mamy grzyby, których powodem jest zawilgocenie całego budynku – żali się Danuta Reczek, mieszkanka gminnego lokalu przy ul. Krawieckiej. 

Kobieta z mężem i synem w przedwojennym domu mieszka od 18 lat. W budynku jest jeszcze pięć mieszkań, których lokatorzy mają podobne problemy. 

Gnije i śmierdzi
- W naszym mieszkaniu panuje wilgoć, przez którą powstają grzyby i w całym domu jest smród. My tym oddychamy, moje dziecko od tego choruje, a gmina w ogóle się tym nie przejmuje - żali się mieszkanka komunalnego budynku przy ul. Krawieckiej. Przekonuje, że administrująca budynkiem Agencja Rozwoju Nysy nic nie robi i zawsze tłumaczy się brakiem pieniędzy. - Sami wykonujemy remonty w mieszkaniu, bo tynk odpada ze ścian, które są czarne od grzyba a podłoga dosłownie gnije. Problemem jest budynek, który cały jest zawilgocony – mówi nysanka. 

Reklama

Pleśń wszędzie pleśń! 
Jej mieszkanie na parterze ogrzewane jest piecem kuchennym, z którego rozprowadzone jest ciepło do pozostałych pomieszczeń. - W łazience mamy niewiele ponad 10 stopni, mino ogrzewania. W innych pomieszczeniach, co nagrzejemy to wypuszczamy przez okna, bo musimy wietrzyć. To jednak nic nie pomaga, bo z powodu wilgoci farba odpada ze ścian. Razem z nią jest pleśń, wszędzie pleśń! Malujemy na nowo, ale to bez sensu robota, bo budynek jest cały zawilgocony – irytuje się kobieta. Co prawda czynsz w lokalu, który funkcjonuje jako lokal socjalny, jest niewielki, to jednak rodzina płaci więcej, bo przekroczyła poziom dochodów. - Nie mamy zaległości w czynszu, razem z mężem pracujemy. Jesteśmy normalną rodziną, nasz syn się uczy w szkole podstawowej i ciągle jest chory, bo żyjemy w tragicznych warunkach – przekonuje kobieta. 

Wilgoć i grzyb mają się dobrze
Inwestycji wymaga też otoczenie domu. Sąsiadują z nim opuszczone pomieszczenia. Część z nich to komórki, w których mieszkańcy trzymają opał, inne stoją puste i niedługo się zawalą. - Ściany są mokre dookoła domu, my to zabezpieczamy jak możemy, ale to własność gminy, a nie nasza. Zgłaszamy do ARN i nic, bo wilgoć i grzyb mają się dobrze. - Nie jesteśmy już młodzi, bank nie da nam kredytu na zakup mieszkania. Nie chcemy luksusów tylko godnego i bezpiecznego mieszkania, które nie będzie zagrażać naszemu zdrowiu – zaznacza pani Danuta.

Reklama

W tej sprawie zwróciliśmy się do gminy Nysa. Do momentu zamknięcia numeru gazety nie otrzymaliśmy odpowiedzi.


 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    321 - niezalogowany 2023-01-07 15:13:53

    niech się Pani przeprowadzi do biue Agencji na Marcinkowskiego, tam ciepło cały czas , portier pilnuje porządku , ubikacje pachnące , łazienki z kabinami . Opłata regulowana jest przez Urząd Miejski - żyć nie umierać i się cieszyć bo to samo centrum miasta , a właścicielem obiektu nie ma co się przejmować , bo albo na basenie lub hali sportowej lub w burdelu koło wiaduktu , gdzie zażywa rozkosz życia . Dobra rada proszę Pani.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek i Wandzia - niezalogowany 2023-01-07 18:18:09

    Jeżeli oboje pracujecie i macie tylko 1 dziecko to dlaczego nie kupicie sobie normalnego mieszkania.Mieszkania socjalne są dla ludzi niezaradnych lub w trudnej sytuacji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Fnio - niezalogowany 2023-01-08 09:22:02

    Dobra kupić moze w dzisiejszych czasach być ciężko. Ale wynająć można...

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama