Reklama

Wygrała antydemokracja

Nowiny Nyskie
30/04/2025 14:41

Referenda w polskim systemie politycznym są z góry skazane na porażkę. Zostały tak zaplanowane, aby się nie udały. Wysoki próg frekwencyjny sprawia, że wystarczy zniechęcać do tej formy demokracji bezpośredniej. 

Demokracja polega na ścieraniu się różnego rodzaju poglądów i pomysłów. To ludzie w wyborach mają zdecydować o tym, które są dla nich lepsze. Muszą wybrać, ale żeby się tak stało muszą iść na głosowanie. 

Referenda zostały zaplanowane inaczej. Tu nie liczy się, czy jesteś za czy przeciw czemuś lub komuś. Tu liczy się w pierwszej kolejności frekwencja. W polskim systemie referendum nie jest najwyższą bezpośrednią formą demokracji, tylko czymś w rodzaju wentyla bezpieczeństwa. Mogą z niego korzystać niezadowoleni mieszkańcy, których nie da się uspokoić ani przekupić. Wtedy mogą sobie zorganizować głosowanie, ale jest niemal pewne, że je przegrają. Najpierw jednak zaangażują się w zbiórkę podpisów, potem w kampanię referendalną. Stracą czas i pieniądze, wierząc że to ma sens. Zapominają o tym, że nie walczą na równych zasadach. System bowiem zabezpieczył referendum wysokim progiem frekwencyjnym. Dzięki temu wystarczy bojkotować referendum, do czego namawiają władze, które w jego wyniku mogą stracić stołki. Nie muszą nic więcej robić, poza namawianiem wyborców, żeby nie korzystali ze swoich praw. 

Reklama

W wyborach samorządowych wzięło udział w 2023 r. w skali kraju 51%. I to po wielu tygodniach mówienia we wszystkich mediach, że są wybory. Na Opolszczyźnie poszło do nich niewiele ponad 46%, a w samej gminie Nysa 45,7%. Wymaganie 30% frekwencji w tej sytuacji, to skazywanie referendum lokalnego na porażkę. Warto jednak odnotować, że 15 uczestniczących w referendum, to aż 30 % tych, co w ogóle chodzą głosować. 
 

W przeciwieństwie do referendum, wybory na burmistrza nie mają żadnego progu. Choćby poszedł tylko jeden wyborca (urzędujący burmistrz), to i tak będą ważne! Referendum jest ważniejsze od wyborów, bo to demokracja bezpośrednia w praktyce. Jednak w polskim systemie wyborcy nie mogą się za bardzo panoszyć. Oni przeważnie mają słuchać, a potrzebni są tylko od wyborów do wyborów. Natomiast kiedy odważą się zorganizować to referendum, to muszą się liczyć, że zostaną nazwani wichrzycielami i wrogami władzy (ludowej), jak to było za komuny, która takich wsadzała do więzień. Władza nie lubi, jak ktoś próbuje jej ją odebrać. 

Reklama

Referendum, żeby się nie udało zabetonowano dla pewności wysokim progiem frekwencyjnym. Dzięki niemu wystarczy zniechęcać do wzięcia w nim udziału i tak się stało w Nysie. Progu nie powinno być w ogóle, bo to zmusiłoby rządzących do podjęcia walki. Obecnie mogą uciec z ringu, przekonując ludzi do tego, że czegoś zapomnieli w szatni. Może i tak, ale jaki zostaje po tym niesmak? Taki sam, jak po tym, kiedy donosi się na rywala, że grał w nieprzepisowych (za krótkich) spodenkach. 

Najlepszym dowodem na to, że referendum jest traktowane przedmiotowo przez polityków było to w sprawie przystąpienia Polski do UE. Wbrew przepisom, trwało dwa dni, bo istniało duże ryzyko, że w jednodniowym głosowaniu nie zostanie przekroczony prób frekwencyjny. Dlaczego referendum lokalne nie mogło trwać tydzień?

Reklama

Piotr Wojtasik
 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sympatyk Nysy - niezalogowany 2025-04-30 14:58:14


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Anka Zalewska - niezalogowany 2025-04-30 21:50:08

    Żartujesz?

    • Zgłoś wpis
  • Andrew Child - niezalogowany 2025-05-01 22:05:35


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama