Byłam obrażana i poniżana podczas porodu w nyskim szpitalu

Nowiny Nyskie
31/10/2022 10:55

– To był mój ósmy poród. Wszystkie dzieci rodziłam w sposób naturalny i nigdy nie spotkałam się z takim traktowaniem. W dodatku zostałam zakażona paciorkowcem – denerwuje się Katarzyna Gaczek. Mieszkanka Korfantowa skarży się, że była obrażana i poniżana podczas porodu w nyskim szpitalu. W ostatnim momencie zdecydowano się też na cesarskie cięcie, co uratowało życie dziecka. 

Kobieta w lipcu tego roku, kiedy zbliżał się termin porodu, trafiła do nyskiego szpitala. - Pani doktor wzięła mnie na badanie USG i stwierdziła, że dziecko jest położone prawidłowo. Było też odpowiednie rozwarcie, więc trafiłam na porodówkę. Podczas porodu naturalnego okazało się, że coś jest nie tak. Po godzinie parcia dziecko nie chciało się urodzić. Wtedy położona z lekarką zaczęły mnie wyzywać „k... urodziłaś siódemkę dzieci, ósmego nie możesz”! Mnie już wszystko bolało, wymiotowałam i opadałam z sił – relacjonuje matka. Kiedy powiedziała, że z dzieckiem dzieje się coś złego, to usłyszała, że panikuję! - No to zaczęły mnie straszyć, że zaraz będzie cięcie! Wtedy jednak obróciły mnie na bok i zrobiły KTG (badanie akcji serca dziecka), które pokazało, że coś jest nie tak. Zawołały lekarza, który usiadł mi na brzuchu i próbował wypchać dziecko, ale mu się to nie udało. Widać było główkę dziecka, ale dalej nie chciało wyjść. Wtedy zapadła decyzja o cesarskim cięciu – mówi. - Jednak jeszcze przed narkozą musiałam usłyszeć, że rodzę „kolejne 500 plus” – irytuje się. 

– Nigdy nie spotkałam się z taką pogardą. Rodziłam wcześniej w tym szpitalu i wszystko było w porządku – mówi. Potem okazało się, że pani Katarzyna miała wskazania do cesarskiego cięcia. - Dziecko było źle obrócone, bo twarzą do góry i owinięte pępowiną, ale tego lekarka podczas USG nie widziała. Twierdzili, że dziecko jest dobrze ułożone i dlatego kazali mi rodzić naturalnie – dodaje. Do tego miała cukrzycę ciążową i problemy z tarczycą, co jest przeciwwskazaniem do porodu naturalnego. 
Córka urodziła się zdrowa, miała 6 punktów w skali Apgar. U matki zaczęły się jednak problemy zdrowotne. - W 6 dobie po porodzie otworzyła mi się rana i poszłam do szpitala. Usłyszałam, że po co tu przyszłam, bo nic się nie dzieje! Parę dni później znów źle się poczułam i cały czas bolało mnie w okolicach brzucha. Okazało się, że w szpitalu zakazili mnie paciorkowcem podczas porodu, a do tego zostałam źle zszyta, Od porodu mam problemy zdrowotne – żali się kobieta. 

Kobieta zwróciła się o pomoc do fundacji „Rodzić po ludzku”. - Pomogli mi napisać skargę do szpitala, który oczywiście uznał, że wszystko było w porządku. Dlatego zgłosiłam się do „Nowin Nyskich” – nie kryje kobieta. Z raportu fundacji na temat „opieki okołoporodowej i przemocy w położnictwie” wynika, że często w polskich szpitalach dochodzi do nadużyć i przemocy słownej podczas porodu. Rodzące mają do czynienia z niestosownymi komentarzami, traktowaniem z góry, ignorowaniem i lekceważeniem, a także krytyką za sposób parcia. 


W odpowiedzi na skargę pacjentki szpital przeprowadził postępowanie wyjaśniające. „Przeprowadzono rozmowy z personelem uczestniczącym podczas porodu. Na podstawie relacji personelu określono Pani poród jako trudny, skomplikowany, co było spowodowane m.in. położeniem płodu i w konsekwencji doprowadziło do bardzo pilnego cięcia cesarskiego” – czytamy w piśmie podpisanym przez Marka Szymkowicza, dyrektora ds. medycznych ZOZ Nysa.  Dyrektor tłumaczy, że personel działał w trudnej sytuacji, wymagającej podejmowania szybko trudnych decyzji, adekwatnych do sytuacji. Uważa, że „w przypadku dramatyzmu sytuacji mogą paść różne sformułowania, będące przejawem napięcia i stresu wynikającego z sytuacji”. I przyznaje, że „takie sformułowania, potocznie uważane za niecenzuralne padły, ale w odniesieniu do przebiegu zdarzeń a nie do Pani osoby” – zaznacza. Jednocześnie dyrekcja wyraziła ubolewanie, że pacjentka odebrała te słowa osobiście. 

Marek Szymkowicz przekazał też, że dyrekcja przeprowadziła rozmowy z personelem celem uczulenia i poprawy relacji z pacjentami. „Położono nacisk na wykazywanie więcej empatii ze strony personelu oraz umiejętności powstrzymywania emocji, które niekorzystnie mogą wpłynąć na odbiór pobytu w naszym szpitalu”. 

W piśmie szpitala jest jeszcze jedno ciekawe zdanie: „Na szczęście cała sytuacja zakończyła się pomyślnie dla zdrowia noworodka jak i Pani”. – Myślałam, że idąc do szpitala oddaję się w ręce specjalistów, wykształconych lekarzy, a okazuje się, że jeszcze trzeba liczyć na szczęście! – bulwersuje się matka ósemki dzieci. Do tego zdania pasuje hasło fundacji „Rodzić po ludzki”: „Godny poród nie może być kwestią przypadku!”

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/04/2025 09:10

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nysek. - niezalogowany 2022-10-31 13:00:01

    Ale za chwilę będzie strajk bo za mało zarabiają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lpdbbe - niezalogowany 2022-10-31 15:50:49

    Proszę się nie martwić , w nyskim szpitalu samo chamstwo , nawet pani nie wie ile chamstwa zafundowali ludziom w czasie śmiesznej pandemii?, przestali leczyć ludzi, a ludzi z rakiem w czasie chemii odsyłali do domów pod pretekstem covida . Chamstwo jakiego mało na świecie ... Szkoda gadać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefek i wandzia - niezalogowany 2022-10-31 16:01:44

    za takie zachowanie tzw. położne - zwolnienie dyscyplinarne... tylko to możne poprawić sytuacje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.