Czeska policja ściągnęła tablice rejestracyjne z samochodu polskiego kierowcy. Do zdarzenia doszło na terytorium Czech tuż za polską granicą w Głuchołazach. Okazuje się, że to sposób na ściganie niezapłaconych mandatów!
Zdarzenie miało miejsce w styczniu, a poinformował o nim portal Głuchołazy Info 24. Podczas rutynowej kontroli drogowej polskiego kierowcy, czeska policja zatrzymała tablice rejestracyjne jego samochodu marki Audi. Stało się to, choć nie popełnił żadnego wykroczenia ani nie naruszył przepisów ruchu drogowego.
Jak się okazało, powodem były zaległości finansowe właściciela pojazdu. Jak się okazało należał on do firmy leasingowej, od której zatrzymany kierowca wynajmuje auto. Okazało się, że firma leasingowa ma w Czechach niezapłacone mandaty, nałożone wcześniej na innych użytkowników aut. Zgodnie z czeskimi przepisami to właściciel pojazdu, a nie osoba kierująca, ponosi odpowiedzialność za niezapłacone kary. Jeśli tego nie zrobi, czescy policjanci mają prawo zatrzymać tablice rejestracje. Po prostu je odkręcają!
Zatrzymany tuż za Głuchołazami kierowca usłyszał, że zaległości właściciela pojazdu wynoszą około 140 tysięcy koron czeskich, czyli równowartość 24–25 tysięcy złotych! Tylko uiszczenie tej kwoty pozwoliłoby mu na kontynuowanie jazdy, czyli na zwrot polskich tablic rejestracyjnych. Kiedy nie zapłacił, samochód został odstawiony na parking po polskiej stronie granicy przy ulicy Kolonii Jagiellońskiej w Głuchołazach, a tablice pojechały do Czech.
Sprawa wyjaśniła się dopiero po kilku dniach, kiedy właściciel auta czyli firma leasingowa zapłaciła wszystkie mandaty. Wtedy kierowca mógł odebrać tablice rejestracyjne, dzięki czemu mógł odjechać autem z Głuchołaz.
W tej sprawie komunikat wydało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Przypomniało, że jeśli jesteś użytkownikiem auta (osobowego lub ciężarówki) w leasingu, to czeska policja jest upoważniona do ściągania długów powstałych z tytułu nieopłacenia mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego zarówno na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej. „Jeśli korzystasz z auta w leasingu od firmy leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej”.
W przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, czeski policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu. „Przed wyjazdem do Czech upewnij się, że firma leasingowa, z której usług korzystasz ma uregulowane zobowiązania” - apeluje polskie MSZ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze