Reklama

Pijany ratownik medyczny na dyżurze!

12/03/2026 09:54

Zamiast ratować życie i zdrowie ludzi, był dla nich zagrożeniem. Ponad 3 promile alkoholu miał ratownik medyczny z Zespołów Ratownictwa Medycznego w Szpitalu Powiatowym w Nysie. Mężczyzna pijany wyjechał na wezwanie do chorego dziecka. 

Do tej bulwersującej sprawy doszło w środowy wieczór 4 marca br. O tym, że ratownik na dyżurze może być nietrzeźwy policja otrzymała informację ok. godz. 20.00 (dyżur ratowników rozpoczyna się o godz. 19.00). W chwili dotarcia na miejsce policjantów mężczyzna znajdował się na terenie szpitala – w budynku przeznaczonym dla ratowników.

Jak poinformowała nas oficer prasowa nyskiej policji Janina Kędzierska, po przebadaniu 43–letniego mężczyzny okazało się, że ratownik na dyżurze ma ponad 3 promile alkoholu (!). Oczywiście natychmiast został odsunięty od pracy. Pijany ratownik jest mieszkańcem województwa dolnośląskiego, ale pracuje w nyskim szpitalu. Jak się dowiedzieliśmy ratownik rozpoczął pracę o godz. 19.00. Jego zespół wyjechał do wezwania dotyczącego chorego dziecka. Na miejscu jego zachowanie miało świadczyć o tym, że może być pod wpływem alkoholu. Na kolejne wezwanie już nie wyjechał, bo na terenie szpitala zjawiła się policja. 

Reklama

Póki co pijany „medyk” otrzymał jedynie mandat w wysokości 500 zł za wykroczenie z art. 70 Kodeksu wykroczeń (podejmowanie czynności służbowych w stanie po użyciu alkoholu). To jednak dopiero początek konsekwencji. - W tej sprawie są prowadzone dalsze czynności z art. 160 Kodeksu karnego, czyli za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w sytuacji, gdy na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo - mówi Jania Kędzierska z nyskiej policji. Ratownikowi z nyskiego szpitala może grozić za to nawet 5 lat pozbawienia wolności. Trudno też sobie wyobrazić, żeby nadal pracował w szpitalu. 

Z naszych ustaleń wynika też, że mężczyzna miał zatrzymane wcześniej prawo jazdy, dlatego nie był kierowcą karetki, tylko drugim ratownikiem, który pełni rolę kierownika Zespołu Ratownictwa Medycznego. Nie wiadomo w jaki sposób mężczyzna dotarł do pracy. Ilość alkoholu wskazuje, że do upojenia musiało dojść przed rozpoczęciem dyżuru. Policja powinna sprawdzić czy nie przyjechał do pracy samochodem.  

Reklama

Sytuacja zbulwersowała innych ratowników medycznych, dla których takie zachowanie jest niedopuszczalne i godne największego potępienia. Nikt nie pamięta podobnej sytuacji.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama