Reklama

Podwyżki są nieuniknione. Wywiad z nowym prezesem Ekomu

Nowiny Nyskie
13/11/2020 11:05

Rozmowa z nowym prezesem spółki komunalnej Ekom, Tomaszem Ogorzałym 

"Nowiny Nyskie" - Jest pan czwartym prezesem Ekomu w tym roku. W jakiej kondycji jest spółka, którą pan przejął?
Tomasz Ogorzały - Spółka jest w dość trudnej sytuacji, bo wynik finansowy mamy ujemny. Mają na to wpływ cały czas rosnące koszty działalności, na które z kolei wpływa zmieniające się prawo, epidemia, wzrost cen termicznego przetwarzania odpadów, a także opłata marszałkowska. Dlatego musimy podejmować działania, których celem jest urealnienie wartości usługi w stosunku do kosztów, które ponosimy. Natomiast spółka posiada płynność finansową i jej funkcjonowanie nie jest zagrożone. 

- Czy to oznacza podwyżki dla mieszkańców?
- Nie tylko wynik finansowy spółki to oznacza, ale ciągle rosnące koszty wywozu odpadów. Na terenie gminy Nysa wywozimy je praktycznie w sposób ciągły, czego nie przewidywał przetarg. Śmieci jest coraz więcej, a każdy dodatkowy wywóz, to dodatkowe koszty. Liczba odpadów cały czas rośnie, a kiedy wyrzucamy więcej śmieci, to jako mieszkańcy musimy się liczyć z tym, że cena ich odbioru też musi być większa. 

Reklama

- Kiedy miałyby nastąpić podwyżki?
- Mamy podpisaną umowę z gminą Nysa, która obowiązuje do końca 2021 r. Zgodnie z nią stawka opłaty wynosi 15 zł od osoby i raczej nie spodziewam się podwyżki przed jej zakończeniem.


Tomasz Ogorzały, mgr inż. mechanik, absolwent Politechniki Opolskiej i LO w nyskim Rolniku. Pracę w Ekomie rozpoczął w 2011 r. w Regionalnym Centrum Gospodarki Odpadami w Domaszkowicach. W 2015 r. został zastępcą kierownika, a od 2017 r. był dyrektorem RCGO. Z firmy odszedł na krótko w 2020 r. kiedy (decyzją burmistrza) prezesem Ekomu został ponownie Zdzisław Rizler. W październiku zastąpił go na stanowisku szefa gminnej spółki. 

Reklama

 

- Ile może wynieść nowa stawka opłaty w Nysie?
- W Nysie realnie już dzisiaj koszty odbioru odpadów oscylują w okolicy od 22 złotych od osoby i prawdopodobnie do minimum takiej kwoty będą musiały wzrosnąć opłaty. 

- A co z innymi gminami, które obsługujecie? 
- Ceny śmieci będą rosły i proces ten już się rozpoczął właśnie w sąsiednich gminach. Ich mieszkańcy, ze względu na odległość, mogą spodziewać się opłaty na poziomie nawet 27 złotych od mieszkańca. W Korfantowie wygraliśmy przetarg z najniższa ceną, ale nie niską. Gmina ta w najbliższych 4 latach planowała wydać na ten cel 6,3 mln zł, a nasza oferta wynosiła ponad 8 mln zł. Nie da się tego robić taniej. 

Reklama

- Z czego wynika wasza strata?
- Na składowisku odpadów mamy najtańsze ceny w regionie. Za tonę śmieci płaci się ok. 360 zł, a na prywatnym składowisku w Bielawie 550 zł. Niskie ceny wynikają z porozumienia z sąsiednimi gminami, które zawarła gmina Nysa tworząc Regionalne Centrum Gospodarki Odpadami w Domaszkowicach w 2013 r. Od tego czasu jesteśmy związani umową, która nie pozwala nam na podwyżki, które w pełni pokryją wzrost kosztów zagospodarowania odpadów. Analiza pokazuje, że obecne ceny nie odzwierciedlają kosztów i dlatego chcemy je zmienić od lutego przyszłego roku, o czym poinformujemy naszych partnerów. 

- A z czego wynika konieczność podwyżek?
- Wynika to głównie z działań rządu i zmieniającego się ciągle ustawodawstwa, co ma wpływ na ceny odbioru śmieci w całym kraju. Pandemia ich również nie obniża. Musimy też pamiętać, że jesteśmy obciążani opłatami za korzystanie ze środowiska, czyli tzw. opłatą marszałkowską. W tamtym roku zapłaciliśmy ok. 6 mln zł, w tym zapłacimy 8 mln zł. Już tylko to pokazuje, że utrzymanie obecnych cen jest niemożliwe. 

Reklama

- Opłata marszałkowska w 50% wraca jednak do kasy gminy, czyli do właściciel spółki. Jeśliby te pieniądze wracały do spółki, to może nie byłoby potrzeby podnoszenia opłat mieszkańcom Nysy?

My tych pieniędzy nie dostajemy i nie możemy się ich domagać, bo wiem, że na żadne dokapitalizowanie ze strony właściciela nie możemy liczyć. Decyzję o ich wydatkowaniu podejmuje gmina. Nie chcemy być firmą, która jest zbyt chciwa. Jako spółka prawa handlowego musimy wygenerować, choć minimalny zysk i zrealizować inwestycje, które są niezbędne dla naszego funkcjonowania i jakości usług. Dla nas istotne jest podniesienie jakości usług, żeby mieszkańcy byli zadowoleni, ale z drugiej strony muszą mieć świadomość, że im więcej odpadów generują, tym więcej za nie trzeba zapłacić. 

Reklama

- Jakie inwestycje są najpilniejsze? 
- Planujemy rozbudowę instalacji do selektywnej zbiórki odpadów, której koszt to ok. 1 mln zł. Jesteśmy w stanie to zrobić, ale musieliśmy wycofać się z projektu "Eko-Nysa", aby mieć środki na wkład własny. Dla mnie ma to większe znaczenie, niż edukacja, którą zakładał projekt, a którą możemy prowadzić bez projektu. Stoimy też przed koniecznością rozbudowy kompostowni odpadów zielonych, gdzie koszty są dużo większe. W końcu musimy się zmierzyć z zakupem zero lub niskoemisyjnego taboru samochodowego, do czego zmusza nas rząd. Samochody elektryczne w naszej branży kosztują majątek, dlatego nie widzę możliwości zakupu do firmy np. elektrycznych śmieciarek. Rozważamy natomiast zakup auta na gaz CNG. Dlatego musimy inwestować, a nie prowadzić działania marketingowe. One są ważne, ale nie priorytetowe. 

- Z jakimi śmieciami macie największy problem? 
- Śmietniki w całej gminie zasypywane są np. oponami, czyli śmieciami, których nie możemy wyrzucić na składowisko, tylko za ich odbiór musimy zapłacić, ilości są naprawdę duże. Podobnie meble, czyli odpady wielkogabarytowe. Jest ich naprawdę dużo, a nie możemy ich wrzucić na kwaterę. Musimy przeprowadzić z nich odzysk wszystkich elementów metalowych, co wiąże się z ich kosztownym oczyszczaniem. 

Reklama

- Jakie wyzwania stoją przed Ekomem?
- Strumień odpadów rośnie w olbrzymim tempie. Dzisiaj stoimy przed dylematem, że albo się rozbudujemy albo ograniczymy przyjęcia odpadów. To zaś oznacza ograniczenie przyjmowanych odpadów z gmin, z którymi mamy podpisane porozumienie. Będą musiały szukać innego miejsca na swoje odpady. Śmieci jest coraz więcej i nie widać, żeby się to miało zmienić. 
Moim osobistym celem jest poprawienie jakości odbioru odpadów. Chcemy być partnerem dla mieszkańców, aby nie musieli się nikomu skarżyć na naszą pracę. 

- Fotel prezesa Ekomu, to chyba najgorętsze krzesło w gminie Nysa, uzależnione od politycznych układów burmistrza. Nie obawia się pan, że jutro może siedzieć na nim ktoś inny?
- Dla mnie to jest misja i nie boję się, że jutro zostanę zwolniony. Mam zadania do wykonania i będę pracował najlepiej jak potrafię, starannie i rzetelnie. Jeśli mi się nie uda, to sam zrezygnuję ze stanowiska.#

Reklama

Rozmawiał Piotr Wojtasik



 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-11-13 12:08:22

    A dlaczego nasze władze nie chca stawiać ogriodzonych wiat na pojemniki na śmieci .A wtedy niech każda będzie zamknieta i okamerowana przez wspólnoty mieszkaniowe .Bo jak narazie to jest wielki burdel z tym,A najprościej to niech ludzie płaczą i placa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kibic - niezalogowany 2020-11-13 12:59:25

    Panie Prezesie a może trzeba być po pierwsze gospodarny. Podwyżka opłat nic nie da. Pieniądze przepadną, i trzeba będzie kolejnej podwyżki, i kolejnej, a śmieci będą się piętrzyły po rowach, lasach i gdzie tam jeszcze ludzie wymyślą. O jakim minimalnym zysku Pan mówi jak wasze-nasze pieniądze idą na cele których Wasza Spółka nie powinna finansować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    pako - niezalogowany 2020-11-13 13:05:20

    Podwyżki śmieci muszą być bo tym nieudolnym siatkarzom jest potrzeba dać więcej kasy bo grają rewelacyjnie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama