Reklama

Jacek Chwalaenia: Władze powiatu dostały czerwoną kartkę od wyborców

Nowiny Nyskie
24/02/2024 13:46

Rozmowa z Jackiem Chwalenią, radnym powiatu nyskiego i byłym wicestarostą nyskim.

- Kończy się wyjątkowa kadencja samorządu, bo po raz pierwszy 5-letnia. Jaka jest Pana ocena tego czasu powiecie nyskim?

- Niewątpliwie była to najdłuższa kadencja samorządu od 1998 r. kiedy to powstały powiaty. Kadencja nie tylko trwała 5 lat ale jeszcze została wydłużona o 6 miesięcy ze względu na nakładające się wybory parlamentarne. Po wygranej PiS w wyborach samorządowych w 2018 r. ugrupowanie, które wtedy reprezentowałem, pierwszy raz w powiecie miało 8 radnych i realną szansę sprawowania władzy. Zawiązana koalicja z ugrupowaniem burmistrza Kolbiarza i Forum Samorządowym była dopełnieniem koalicji w gminie Nysa. Przy rządzącym w kraju Prawie i Sprawiedliwości wydawało to się najlepszym rozwiązaniem, ponieważ mogło skutkować pozyskaniem dodatkowych pieniędzy dla gminy i powiatu. 

Reklama

- Wtedy został Pan wicestarostą, ale dlaczego nie starostą? Był pan w gronie nowych radnych najbardziej doświadczonym samorządowcem?
- Takie były rozmowy, choć przypomnieć należy, iż startowałem wtedy z 6 miejsca na liście PiS, co praktycznie oznaczało, że dostanie się do rady graniczyło z cudem. Będąc jednak w poprzednich kadencjach jednym z najaktywniejszych radnych (przypomnę wiele rankingów, które ogłaszaliście w „Nowinach”) i prowadząc dosyć nietypową kampanię wyborczą wraz z Januszem Kurowskim, osiągnęliśmy założony cel. Sprawiłem niespodziankę, a dla PiS i ugrupowania Kolbiarza największą. Można sprawdzić, że jest niewielu radnych, jeśli w ogóle, którzy z tej pozycji wywalczyli mandat radnego. Oczywiście walczyłem o fotel starosty, ponieważ moje doświadczenie samorządowe, jego funkcjonowania i spółek samorządowych predysponowało mnie na to stanowisko. Niemniej, miałem w ówczesnej mojej partii wielu wrogów, ponieważ niektórzy zdawali sobie sprawę, że nie będą mogli mną sterować i wymuszać rozwiązań, co najmniej niezgodnych z duchem samorządności. Pamiętam moją rozmowę przed wyborami z jednym z liderów PiS, który wprost mi powiedział wystawiając mnie na 5 miejscu na liście – „pan nigdy nikim tu nie będzie, ani starostą, ani wicestarostą”, po czym przy rejestracji list przesunął mnie na 6 miejsce. To przykre, choćby ze względu na to, że przez wiele lat kiedy PiS był w opozycji byłem jego twarzą i pokazywaliśmy wtedy, co znaczy merytoryczna opozycja. 

- Te walki wewnętrzne i spiskowanie przeciwko Panu jako wicestaroście zakończyło się odwołaniem, a po kilku miesiącach o mało nie odwołaniem starosty i zmianą całego zarządu.
- Moje odwołanie było konsekwencją sprzeciwu, który wyrażałem przy obsadzaniu przez zarząd niektórych stanowisk, a poza tym miałem określone zdanie na zmiany w oświacie prowadzonej przez powiat i funkcjonowaniu opieki zdrowotnej. Wielokrotnie to zdanie wyrażałem i pokazywałem rozwiązania, które przyniosłyby powiatowi nie tylko oszczędności, ale poprawę funkcjonowania jednostek powiatu, co dla naszych mieszkańców skutkowałoby lepszym dostępem i poprawą jakości usług. Rzeczywiście po moim odwołaniu okazało się, iż naiwność w polityce kosztuje podwójnie. Niemniej, przy próbie odwołania zarządu razem z radnym Rozumkiem uratowaliśmy starostę, który wcześniej wnioskował o moje odwołanie. Wtedy to radni Kordiana Kolbiarza i Forum Samorządowego dogadali się z PO i radnymi Razem do Powiatu Piotra Woźniaka. Przypomnę wypowiedzi przewodniczącego rady Bogdana Wyczałkowskiego o tym, iż zgromadził 17 radnych i odwołanie starosty jest tylko formalnością. Oczywiście te opowieści skazanego wtedy prawomocnym wyrokiem Wyczałkowskiego były pobożnym życzeniem, ale nie tylko jego. Wtedy to w tempie ekspresowym na dyrektora w nyskim PKS został powołany Czesław Biłobran, radny PSL, co spowodowało zgrzyt w gronie ówczesnej opozycji, a także źle zostało odebrane przez szeregowych członków PiS. 

Reklama

- Po tych wydarzeniach razem z radnym Kazimierzem Rozumkiem zdystansowaliście się zarówno do zarządu jak i do koalicji rządzącej…
- Powiedziałbym, że stanęliśmy z boku, ponieważ trudno jest brać odpowiedzialność za działania koalicji i osób ją tworzących nie mając na nią wpływu. Poza tym działania te coraz bardziej przypominały działania poprzedniej koalicji, a przecież PiS wygrał wybory, ponieważ miał być „dobrą zmianą”, miał postępować inaczej przy obsadzie stanowisk, postępowaniu w stosunku do mieszkańców i liczyć się z ich zdaniem. Wiele działań tego zarządu miało fatalny rezonans wśród mieszkańców powiatu i to także przełożyło się na wynik wyborczy PiS w ostatnich wyborach. Poza działaniami, które były pozytywne, jak lawina pieniędzy rządowych, które spłynęły do powiatu na różne inwestycje, podejmowano wiele decyzji fatalnych wizerunkowo, w tym te personalne. To doprowadziło do tak złego wizerunku władz powiatu, że wynik starosty nyskiego w wyborach parlamentarnych, który był najwyżej na liście wyborczej PiS, a miał przez 5 lat PR na wielu forach, darmowych gazetkach wydawanych przez powiat, itp. – był katastrofą. Prawicowi wyborcy głosowali na kandydatów spoza powiatu - Pawła Kukiza, Marcina Ociepę, Janusza Kowalskiego. To nie tylko żółta kartka dla zarządu powiatu – to kartka czerwona. 

- Jakie w takim razie są plusy mijającej, tak długiej kadencji?
- Jeśli chodzi o plusy, to należy wymienić duże środki na inwestycje w infrastrukturę drogową. Aleja Wojska Polskiego, droga w Goświnowicach z rondem, odcinki drogi do Kamiennika, drogi w gminie Korfantów. Nie wymieniam tutaj drogi we Włodarach, chociaż chyba będzie dokończona, ale była tak nieudolnie prowadzona, że powiat był zmuszony zwrócić dotację. Spore środki na renowację zabytków, a także w końcu Aleksandrówki, o którą upominałem się przez 4 lata. Przejazd przez tamę, który zainicjowałem jako wicestarosta. Decyzja o inwestycji w halę sportową przy „Rolniku”, a obecnie budowa centrum branżowego. Do tego inwestycje w głuchołaski szpital, m.in. ogrzewanie gazowe, które próbowano wykorzystać przeciwko mnie przez nasłanego tzw. protestującego (wygrałem z nim sprawę o zniesławienie w dwóch instancjach i zapłacił mi spore odszkodowanie). 

Reklama

- Kto go nasłał?
- Wystarczy zobaczyć z kim współpracuje w jakimś periodyku w Głuchołazach, to będzie wiadomo przez kogo został nasłany i przez kogo był finansowany ze środków państwowej spółki. 

- A co z centrum przesiadkowym?
- Celowo o nim nie wspomniałem, bo była to inwestycja przeszacowana. Dwie wiaty autobusowe i wykonanie przez powiat 150 m drogi kosztowało tyle, ile remont kapitalny całej Al. Wojska Polskiego, czyli ok. 8 mln zł. Jak dzisiaj widać nie za bardzo mamy na co się przesiadać, a włączenie parkingu do strefy parkingowej – przelało czarę goryczy. Cała inwestycja kosztowała ponad 23 mln zł i jak to określił jeden z urzędników miejskich – jest to „fajna przestrzeń publiczna”. Myślę, że nie miała być fajna, ale funkcjonalna dla mieszkańców i przyjezdnych. Jak na tylko „fajną”, to powiedzmy sobie drogo!

Reklama

- Minusy i złe decyzje?
- Takich było sporo, co moim zdaniem przełożyło się na wspominany wynik wyborczy kandydatów PiS z naszego powiatu. Pierwsza duża wpadka, to był konkurs na dyrektora „Carolinum”, a po nim „Ekonomika”. Całe szczęście, że ówczesny wojewoda (z PiS – red.) zareagował unieważnieniem konkursu. Na nic było prężenie muskułów zarządu i oddawanie sprawy do sądu administracyjnego pod hasłem „walczymy o honor zarządu”. Po przegranej w dwóch instancjach, ktoś powinien odpowiedzieć za tę porażkę. Druga, centrum przesiadkowe – to była bezrefleksyjna gigantomania, która po prostu razi ludzi, a jej wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Jeszcze w czasie prac alarmowaliśmy z radnym Rozumkiem, o różnych niedoróbkach na czele ze śliskimi płytami, ale to nikogo nie wzruszało. 

- A jak ocenia Pan funkcjonowanie oświaty w powiecie nyskim?
- Zarząd powiatu przez ostatnie cztery lata unikał tu jakichkolwiek decyzji, skupiając się na personaliach, a trudne decyzje pozostawiając następcom. Przynajmniej powinni się pokusić o jakąkolwiek debatę, bo od 12 lat wiemy, że jest coraz mniej uczniów i że konieczne są zmiany. One prędzej czy później nastąpią, bo demografia powiatu jest nieubłagana. 

Reklama

- Powiat odpowiedzialny jest też za służbę zdrowia, wokół której również było niespokojnie…
- Zarząd powiatu nie ma żadnego pomysłu na działanie opieki zdrowotnej, aby była ona dla pacjentów, a nie pacjenci dla niej. Jedynym pomysłem było zwiększanie ilości członków rad społecznych szpitali w Nysie i Głuchołazach, które niewiele wnoszą w działalność tych jednostek. Fakt, że rada społeczna ZOZ Nysa nie zauważyła i nie zareagowała na pogłębiające się zadłużenie nyskiego szpitala, tylko o tym świadczy. Tak samo jak fikcyjny konkurs na dyrektora ZOZ Nysa. Jeśli ktoś myśli, że wysokość wynagrodzenia nowego dyrektora – przejdzie bez echa, że nie wzbudzi kontrowersji społecznych, to jest to tylko świadectwo braku wyobraźni obecnego zarządu i kompletnego oderwania od wyborców. Ludzie prawdziwej prawicy są bardzo uczuleni na takie rzeczy i to się zemści na PiS–ie. 

- Dlaczego popełniano takie błędy?
- Zarząd powiatu miał niewielką własną sprawczość i samodzielność, o czym głośno swego czasu mówił publicznie przewodniczący rady powiatu Bogdan Wyczałkowski, który starostę nazywał marionetką. Ośrodek decyzyjny był poza zarządem, co było widoczne prawie na każdej sesji i komisjach. O tym mówią urzędnicy i współpracujący z powiatem przedsiębiorcy. Zresztą o tym pewno jeszcze będziemy mówić w kampanii wyborczej. Szkoda jednak tej kadencji, bo można było pokazać, że prawica (jeśli nyski PiS to prawica) potrafi rozwiązywać problemy mieszkańców powiatu. Układy, kumoterstwo, fatalna komunikacja, to tylko kilka grzechów tej władzy. Jak nic, pasuje tu część słynnego cytatu z Wesela „Miałeś chamie złoty róg...”.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/02/2024 13:46
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Andrzej - niezalogowany 2024-02-24 14:48:27

    Myślę że w przyszłości powiat nyski I nysa będą miały jeszcze gorzej, stolica województwa opolskiego Opole zagarnia wszystko dla siebie taki mały przykład zlikwidowanie wydziału paszportu w Nysie, I danie tego miastu Opole, tymczasem w wielu małych miastach w województwie dolnośląskim taką rzecz mają u siebie a nie we Wrocławiu tylko. To taki jeden przykład z wielu rzeczy .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kaziu - niezalogowany 2024-02-24 16:43:34

    I z takimi wywodami pan Chwalenia leci do Nowin Nyskich? Tak łączy swoje partie PiS i Suwerenną Polskę.Wstyd.Co on opowiada.Moze teraz już inna sobie obrał...ha ha.Naeet gdyby tak było to nie czas i pora aby dalej mieszać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rudy kaszub - niezalogowany 2024-02-24 17:38:11

    Dlaczego ta chwalenia jest byłym wicestarostką.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama