Roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 5 letniego zakazu pełnienia funkcji publicznych zażądała prokuratura dla Bogdana W. prezesa Agencji Rozwoju Nysy. Jest on oskarżony o poświadczenie nieprawdy w przetargu, który wygrał jego kuzyn. Wyrok zapadnie 30 października.
We wtorek odbyła się druga rozprawa w tej sprawie. Zeznawali świadkowie - nyski przedsiębiorca, który konkurował z kuzynem prezesa ARN w przetargu na remont gminnych pomieszczeń po byłym WKU w Nysie. Kiedy wygrał, dając dłuższą gwarancję przetarg został unieważniony. W powtórzonym postępowaniu lepszą ofertę złożył kuzyn, który w międzyczasie rozszerzył gwarancję. Drugim świadkiem był Grzegorz Jasiok, dyrektor Agencji Rozwoju Nysy.
Prokuratura Rejonowa w Nysie oskarżyła prezesa ARN o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji przetargu. Miał on bowiem podpisać protokół w którym oświadczył, że
nie pozostaje z żadnym z wykonawców w takim stosunku prawnym lub faktycznym, który wywoływałby wątpliwości co do jego obiektywizmu. Do tego oświadczył, że nie jest związany rodzinnie ze zwycięzcą przetargu.
- Wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego zarzucanego przestępstwa i wymierzenie mu kary 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zamierzeniem wykonania tej karmy na okres 3 lat. Wnoszę również o orzeczenie grzywny w wymiarze 150 stawek dziennych w wysokości 200 złotych jedna stawka. Wnoszę również o podanie wyroku do publicznej wiadomości i orzeczenie zakazu zajmowania stanowiska wykonywania prac i zawodów organów i instytucji państwowych, samorządu terytorialnego i administracji rządowej oraz pełnienia innych funkcji i wykonywania prac związanych z wydatkowaniem środków publicznych na okres 5 lat - mówiła Kamila Orszak, zastępca Prokuratura Rejonowego w Nysie. Przekonywała, że taka kara uzasadniona jest wysoką szkodliwością społeczną czynu, bo ma związek z wydaniem publicznych pieniędzy i zajmowaniem przez Bogdana W. stanowisk w samorządzie i spółkach z udziałem samorządu.
Prokurator podkreśliła, że prezes ARN nie może się zasłaniać podpisaniem dokumentu przez pomyłkę, bo ciąży na nim odpowiedzialność za to, co podpisuje. Dodatkowo przypomniała, że ma on doświadczenie w sprawach przetargów, a także jak zeznali świadkowie, "pomyłka" miała miejsce tylko jeden jedyny raz, kiedy przetarg dotyczył kuzyna prezesa.
Reklama
- Uważam, że ten zakaz na tak długi okres będzie adekwatny do postawy pana Wyczałkowskiego, jeśli chodzi o dokumenty zwłaszcza dotyczące przetargu na tak wysokie kwoty jak w mniejszym przypadku i w sytuacji, w której bierze udział jego bliski, krewny - dodała nyska prokurator.
Obrona wniosła o uniewinnienie prezesa Agencji Rozwoju Nysy. Reprezentujący go adwokat Oskar Dereń przekonywał, że doszło do pomyłki w wyniku, której jego klient podpisał protokół, którego nie powinien podpisywać. Nie miało to jednak jego zdaniem żadnego wpływu na wynik przetargu. - Został on rozstrzygnięty wcześniej, a podpisanie protokołu przetargu nie miało na nic wpływu. Nie doszło do złego wydatkowania środków publicznych, nie doszło do żadnego przestępstwa korupcyjnego, a prokuratura chce ukarać sprawcę za jakieś domniemane czyny korupcyjne - mówił adwokat Oskar Dereń. Przekonywał, że 5 - letni zakaz zajmowania stanowisk będzie śmiercią cywilną dla oskarżonego, który latami pracował w samorządzie. - Za jeden błąd, za jedną pomyłkę, moim zdaniem pisarską, miałby być pozbawiony przez 5 lat pracy związanej z wydatkowaniem środków publicznych, to ja się pytam gdzie on ma pracować? Jest kompletnie nieadekwatne do szkodliwości czynu, to próba powiązania tego błędnego podpisu z z jakimś domniemaniem, że on dał zlecenie swojemu kuzynowi ale takiego zarzutu nie było, bo dotyczy wyłącznie błędnego podpisu - przekonywał obrońca. - Jestem zbulwersowany i oburzony tym wnioskiem o zakaz zajmowania stanowisk przez 5 lat, bo to jest najdotkliwszy wnioskiem o ukaranie, musi być adekwatny do czynów, do stopnia szkodliwości itd. a tu stopień szkodliwości jest taki, że on się pomylił
Sędzia Bartłomiej Madejczyka ze względu na skomplikowany stopień sprawy odroczył ogłoszenie wyroku do 30 października br.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pytanie gdzie ma pracować? Odpowiedź ulice może sprzątać to praca jak jazda inna .
To gdzie teraz Boguś będzie robił ? Bo się martwię o niego .
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ponoć będzie dalej pracował w Hali Nysa I będzie pisał wiersze. Kuz tam jedna pani też pisze siostra kogos ponoć bardzo ważnego w Nysie. Pisać każdy może czasem lepiej a czasem gorzej, ale nie oto chodzi jak co komu wychodzi. Tylko taki drobiazg,że nowy celebryts też będzie niby pracował na wasz koszt nyskie baranki. Ale jak się dajecie strzyc.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Panie W. ucieknij pan do partyzantów! Będziesz pan siedział w lesie przy ognisku i odwalał smętne mruczando pt. Dziś do ciebie przyjść nie mogę, czyścił broń i zerkał pożądliwie na Maryśkę mieszającą w kotle partyzancką zupę. A wokół będą się ścielić jesienne mgły. :))))
Poważnie mówię panie W. Widziałem na filmach i wiem, że partyzanci zawsze tak robią! :)))
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Poza pytaniem "gdzie on ma pracować?" istotne jest pytanie, co ten człowiek umie robić i czy w ogóle jest zdolny do jakiejkolwiek pożytecznej pracy? Bo jak on umie tylko dłubać w nie swoich pieniądzach, to może niech się doszkoli na doliniarza i nich grasuje na targowiskach. Mniej szkód narobi.
będą szkolić jak się załatwia skierowanie na badania na NFZ, skierowanie do specjalisty na NFZ i czy dawać koperty,czy w kieszeń.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pytanie gdzie ma pracować? Odpowiedź ulice może sprzątać to praca jak jazda inna .
To gdzie teraz Boguś będzie robił ? Bo się martwię o niego .
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.