Reklama

Rolnicy z naszego terenu ucierpieli na proteście w stolicy

15/03/2024 13:48

- Nie było żadnej agresji do momentu jak policjanci wpadli między rolników. Wtedy poczułem straszny ból i upadłem. Ktoś mnie odciągnął – opowiada rolnik z naszego powiatu, który został ranny podczas ubiegłotygodniowej manifestacji w Warszawie. Cały kraj od kilku tygodni żyje protestami rolników, którzy walczą przeciwko europejskiemu Zielonemu Ładowi, o możliwość godnej pracy i godziwego za nią wynagradzania. Do ich protestu dołączają się ludzie, którzy zawodowo z rolnictwem nie mają nic wspólnego, ale są przeciwni m.in. sprowadzaniu, chociażby zboża z Ukrainy.

W minionym tygodniu odbył się już drugi centralny protest rolników przeciwko europejskiemu Zielonemu Ładowi i ponownie frekwencja dopisała. Do Warszawy przybyły dziesiątki tysięcy osób z całej Polski. Wśród nich była silna grupa rolników z terenu naszego powiatu. -Wyjechaliśmy przed świtem. Pieszo dotarliśmy pod Kancelarię Rady Ministrów. Tłumy były ogromne. Oficjalne dane mówiły o 30 tys. ludzi, ale z pewnością było ich więcej. Oprócz rolników byli także pszczelarze i myśliwi – opowiada pan Stanisław, rolnik z gminy Nysa dodając, że atmosfera była gorąca, ale bardzo pokojowa. Głos zabrało kilka osób mówiąc o tym, czego żądamy, z czym się nie zgadzamy jeśli chodzi o Zielony Ład i politykę rolną. Po ok. 2-3 godzinach manifestacja ruszyła w stronę sejmu, bo liczyliśmy, że posłowie do nas wyjdą. Nadal wszystko odbywało się spokojnie. Był las ludzi, a więc część już doszła na miejsce, a reszta musiała się w pewnym momencie zatrzymać.

Rolnicy nieśli trumnę symbolizującą śmierć polskiego rolnictwa. Kiedy manifestacja się zatrzymała położyli ją na ziemi i podpalili. Nikomu nic nie groziło.

Reklama

Przed siedzibą rządu też coś się paliło, ale nikt wtedy nie interweniował. A tutaj w pewnym momencie w środek naszego zgromadzenia wpadło 20–30 policjantów, którzy zaczęli atakować nas gazem – relacjonuje pan Stanisław.
Rolnik jeszcze raz podkreśla, że nie było w ogóle agresji ze strony rolników, nikt niczym nie rzucał. – Kiedy policjanci wpadli w tłum ludzie zaczęli krzyczeć: „Co wy robicie?!” Ci, którzy byli najbliżej i najbardziej dostali gazem wycofywali się, ale zastępowali ich inni. Ta symboliczna trumna po prostu by się spaliła i nie było żadnej agresji. To policjanci zaczęli! Jakby to było celowe z ich strony! To rozjuszyło ludzi, więc oni znowu zostali potraktowani gazem – kontynuuje rolnik.

Pan Stanisław dodaje, że do niego dotarły wówczas tylko lekkie opary gazu łzawiącego, ale… - w pewnym momencie poczułem, że coś uderzyło mnie w podbrzusze. Od razu padłem na ziemię z potwornego bólu. To była może kula, granat hukowy, nie wiem… - rozcięło mi spodnie. Ból spowodowało nie tylko samo uderzenie, ale fakt, że połączyło się to z wybuchem – mówi pan Stanisław pokazując rozcięte spodnie. Ból był nie do opisania! Inni manifestujący wynieśli mnie na bok. Chcieli mnie zabrać na pogotowie w Warszawie, ale nie zgodziłem się, bo rozłączyłem się z synem i bałem się, że autobus odjedzie i nie będę miał czym wrócić do domu. Ale ten ból nie ustępował – wspomina.
Jak się później okazało pan Stanisław nie mógł się skontaktować z synem, bo ten bardzo ucierpiał po ataku gazem. – Przez pół godziny syn dochodził do siebie. Opowiadał potem, że nie mógł złapać oddechu. Myślał, że się udusi – dodaje rolnik dodając, że syn zasłonił go przed gazem swoim ciałem.

Reklama

Powrót do Nysy był bardzo emocjonujący. Rolnicy byli oburzeni tym jak zostali potraktowani przez policję, a tym samym przez rządzących. – Dopiero wtedy mogłem tak naprawdę sprawdzić swoją ranę – mówi pan Stanisław, który nazajutrz po powrocie ze stolicy udał się do lekarza, gdzie otrzymał leki przeciwbólowe i zalecenie kontroli, a potem do naszej redakcji, by opowiedzieć o tym, co go spotkało. - Media niechętne protestowi rolników mówiły, że to my atakowaliśmy policję, że mundurowi są ranni. Ale tylko w naszym autobusie było kilku poszkodowanych - takich, którzy oberwali pałką i wspomnianym gazem. Jeśli przyjąć, że podobny odsetek poszkodowanych był w każdym autobusie to można sobie wyobrazić jaka to była skala ataku na rolników! Ja mam 68 lat, jestem po zawale, a spotkało mnie coś takiego! – dodaje.


 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    aniela - niezalogowany 2024-03-15 13:59:30

    "Wybory to wolność, ale wolność to także odpowiedzialność. I teraz ci, co wybrali, będą ponosili za to odpowiedzialność. I inni również. Wszyscy płyniemy na jednej łodzi"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • DeNaturat - niezalogowany 2024-03-15 14:50:14

    @ wyznawcy ryżego :::::::::::: """Są ludzie, którzy pod wpływem mediów i pod wpływem powstania tego zjawiska, które w psychologii jest nazywane dysonansem poznawczym, nie są w stanie po prostu dokonać pewnej analizy. To są na ogół ludzie mający kłopoty z rozeznaniem rzeczywistości, którzy tego rodzaju przekaz przyjmują""

    • Zgłoś wpis
  • PO MO - wiec - niezalogowany 2024-03-16 12:07:16

    Dorwała się zbieranina 10 partii do władzy i pokazuje pazurki rodem ze stanu wojennego i czasów komuny. Nie zapomnieli jak strzela się do ludzi, gazuje i leje pałą. Mamy takiego jednego w Nysie, który twierdzi, że bicie pałą to była taka "ścieżka zdrowia". Teraz Policja rzuca przygotowanymi brukowymi kostkami w rolników, to pewnie też taka zabawa w rzut do celu.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama