Reklama

Odszedł Roman Gil

Nowiny Nyskie
20/11/2019 14:16

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci śp. Romana Gila, twórcy największej w nyskim regionie Prywatnej Szkoły Muzyki Rozrywkowej. Kto go znał wie, że niemal całe życie poświęcił muzyce, a jego wielka miłością był jazz. Na Romana było można zawsze liczyć organizując akcje charytatywne, koncerty czy festyny. Wychował dziesiątki młodych muzyków.

Już jako uczeń szkoły podstawowej został zapisany przez rodziców do szkoły muzycznej w Głubczycach, gdzie mieszał. Mały Romek był wyjątkowo utalentowany- przez klasę akordeonu przeszedł jak burza, potem rozpoczął naukę gry na klarnecie. Z kolegami założył zespół "Progres" , który nagrywał dla lokalnych ośrodków telewizyjnych i radiowych. Po jednym z koncertów podsłuchał, jak dyrektor opolskiej średniej szkoły muzycznej namawiał jego nauczyciela, aby „dał ucznia do Opola”. Roman Gil sam złożył dokumenty do tej placówki. Był w klasie ze Stanisławem Nakielskim, znanym klarnecistą. Razem z nim w szkole jazzował, za co byli tępieni przez nauczycieli.

Msza św. w intencji śp. Roman Gila zostanie odprawiona w piątek (22.11. godz.9:00) w kościele ojców franciszkanów w Nysie. Pogrzeb odbędzie się w tym samym dniu (godz.13:00) na cmentarzu w Głubczycach.

Reklama


W czasie muzycznej szkoły średniej Roman Gil odbywał też służbę wojskową – w orkiestrze dętej X Sudeckiej Dywizji Pancernej. Po wojsku zaczął szukać sposobów na usamodzielnienie się.
Został instruktorem muzycznym m.in. w wojewódzkim domu kultury, gdzie pracował z Elżbietą Zapędowską. Założył także  zespół muzyczny, do którego należał sławny dziś gitarzysta Krzysztof Puma Piasecki.
W domu kultury Roman Gil prowadził zespół wokalny „Ballada”, z którym wystąpił na  festiwalu w Opolu w koncercie „Debiuty” (1976r.). Potem zdał do Akademii Muzycznej do Wrocławia na kontrabas. Dyplom odbierał w stanie wojennym.
Kolejnym etapem była praca w szkole muzycznej w Nysie. Prowadził lekcje gry na kontrabasie, dodatkowy fortepian, kształcenie słuchu i harmonię, historię muzyki. Mimo, że był młodym nauczycielem, został szybko doceniony: otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. Został też wybrany do ogólnopolskiego Komitetu Redakcyjnego Dziesiątki  mającego opracować nowy program nauczania dla szkół muzycznych.
Roman Gil oprócz pracy w szkole muzycznej prowadził też zespoły młodzieżowe. W 1984 r. otrzymał propozycję zagranicznego kontraktu. Miał rodzinę, musiał myśleć o jej przyszłości. Skorzystał więc z szansy i wyjechał na półtora roku do Jugosławii. Tak zaczęła się jego zagraniczna wędrówka. Potem był kontrakt w Niemczech, Austrii, Francji i we Włoszech. W tym ostatnim kraju spędził 10 lat.
W 2000 r. muzyk zdecydował się na powrót do kraju. Próbował wrócić do szkoły muzycznej. Niestety ze względu na cięcia etatowe to się nie udało. Wtedy przyszedł pomysł na prywatną szkołę muzyczną. Prowadził ją krótko w spółce, potem – już samodzielnie. Kiedy zaczynał miał jedną gitarę za 80 zł i akordeon. Każdą złotówkę jednak inwestował w sprzęt i materiały do nauki. Z czasem wydzierżawił całe piętro kamienicy, miał studio nagrań, zatrudniał dobrych nauczycieli, sprowadzał oryginalne amerykańskie podręczniki z podkładami i nutami do nauki gry i oczywiście posiadał wspaniałe instrumenty do wypożyczenia dla uczniów.
Szkoła z roku na rok zdobywała popularność. Może brało się to też z niekonwencjonalnych metod nauki i świetnego kontaktu jakie właściciel szkoły miał z uczniami.
Roman Gil przyjął też zasadę prezentowania umiejętności swoich podopiecznych. Od początku istnienia szkoły organizował otwarte koncerty, na których występował każdy z uczniów. Młodzi muzycy jeździli z koncertami do kościołów, szkół, uczestniczyli w koncertach charytatywnych. Jego podopieczni kilkukrotnie wystąpili także na imprezach, których organizatorem była nasza redakcja. - Na początku niektórzy uczniowie pytali: „Co my z tego będziemy mieli”. Mówiłem im wtedy: „Najpierw ty sam coś daj, a potem dopiero bierz!” – mówił Roman Gil w jednym z wywiadów.
Szkołę Romana Gila nyscy melomani znali też z otwartych i bezpłatnych koncertów, na które zapraszał znanych instrumentalistów o światowej sławie. Przygotowanie takiego wydarzenia muzycznego wymagało nie tylko nakładów finansowych, ale i zaangażowania. Sam organizator nic z tego nie miał, poza satysfakcją, że takich ludzi ściąga do Nysy.
 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-11-20 17:08:54

    Wielki smutek. Mój syn uczył się u p. Romana i dzięki temu go poznałem. Był to niesamowity czlowiek, pełen pozytywnej energii i pomysłów. Miał świetny kontakt z dziećmi i młodzieżą. Rozumiał ich i oni to doceniali. Dawał szansę na występy nawet dzieciakom, które ledwie zaczynały, dzieki czemu czuły się doceniane i dowartosciowane. Nie ma już w Nysie alternatywy dla jego szkoły. Ogromny żal. Spoczywaj w Pokoju Panie Romanie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marzena S. - niezalogowany 2019-11-20 17:31:12

    Smutna wiadomość. Uczulam się u niego teorii i kształcenia słuchu w szkole muzycznej. Wspaniały nauczyciel i człowiek. Żegnaj panie Romanie, Rest In Peace...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mama uczennicy - niezalogowany 2019-11-20 17:32:24

    Odszedł wspaniały człowiek, wielki nauczyciel, społecznik. Trudno pogodzić się ze śmiercią kogoś o tak wielkim sercu. Teraz my rodzice dziękujemy Panu za "prawą rękę córki", za wszystkie bezcenne uwagi, cierpliwość i pasję, która zaszczepił Pan u naszej księżniczki - jak to Pan zwykł się do niej zwracać. Na zawsze pozostanie Pan w naszych sercach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama