Wywiad z Mateuszem Morawieckim o Rozwoju Plus, PiS i planach politycznych.
Piotr Wojtasik - Panie premierze, dlaczego Rozwój Plus? Dlaczego szuka Pan własnej drogi poza partią, w której był Pan premierem?
Mateusz Morawiecki - Najpierw wyjaśnijmy, że do ostatnich dni walczyliśmy o jedność. Trzeba więc raczej powiedzieć o wypchnięciu nas z PiS. Nie można jednak płakać nad rozlanym mlekiem i siedzieć z założonymi rękami. Skoro zostaliśmy wypchnięci z Prawa i Sprawiedliwości, być może coś dobrego się z tego urodzi.
Dzięki temu możemy działać jednoznacznie w innych obszarach i docierać do nowych grup wyborców. Być może właśnie dzięki temu będziemy w stanie pokonać obecną władzę. Widać, że PiS w pewnym sensie buksuje w miejscu i w niewielkim stopniu udało się tej partii docierać do nowych grup wyborców. Strategia przyjęta rok temu przez środowisko Solidarnej Polski, które w dużym stopniu przejęło Prawo i Sprawiedliwość, wiązała się z radykalizacją języka i atakiem na wiele grup. Nie przyniosła ona rezultatu. Po tym, jak zostaliśmy wypchnięci z Pis, będziemy mieli, moim zdaniem, większe możliwości docierania do nowych grup społecznych i wyborców.
- Co odróżnia Rozwój Plus od PiS? Jak przekonalibyście wyborców PiS, żeby teraz wybrali wasze ugrupowanie?
- Powiedział pan „partię”, ale partii jeszcze nie ma. Mogę jednak powiedzieć, że będziemy ją teraz zakładać, skoro zostaliśmy wypchnięci z Prawa i Sprawiedliwości. Zasadniczo różni nas to, że bardzo mocno stawiamy na kwestie rozwojowe, gospodarcze i finansowe oraz na to, aby ten rozwój przekładał się na życie ludzi. Co oznacza rozwój dla samorządów? Tutaj, w Nysie, Otmuchowie czy gdziekolwiek indziej, oznacza to programy inwestycyjne. Co oznacza rozwój dla małego i średniego polskiego przedsiębiorcy? Spotkałem się dzisiaj z takimi przedsiębiorcami w Otmuchowie, dzięki Pawłowi Stępkowskiemu. To byli wspaniali ludzie. Bardzo ważne jest jednak, aby tak ukształtować cały system gospodarczy, żeby służył polskim małym i średnim przedsiębiorcom. To jest rozwój.
- A co oznacza rozwój w służbie zdrowia?
- To dostęp do opieki zdrowotnej, większa liczba przyjęć, więcej pieniędzy. To bardzo szerokie pole. Drugim obszarem, na którym będziemy się bardzo mocno koncentrować, jest budowa tożsamości i spójności – nawet ponad pewnymi podziałami i ponad podziałami politycznymi. Myślę, że jesteśmy grupą nastawioną bardziej na kompromis. Wierzymy, że dla dobra polskiej racji stanu i wypracowania rozwiązania czasami warto dogadać się z kimś i odpuścić dwa czy trzy własne postulaty po to, żeby zrealizować dziesięć kolejnych. Kiedy rządziliśmy, nie byliśmy w stanie dogadywać się z innymi partiami. Najlepszym dowodem jest to, że w 2023 roku wygraliśmy wybory, ale było to pyrrusowe zwycięstwo. Nie chcę więcej odnosić pyrrusowych zwycięstw. Chcę odnieść prawdziwe zwycięstwo.
- W którym miejscu sceny politycznej chcecie się znaleźć? Gdzie chcecie szukać swoich wyborców?
- Jesteśmy prawicą rozumianą jako ugrupowanie konserwatywne i bardzo patriotyczne. Gdybym miał użyć jednego słowa, powiedziałbym: patriotyzm. Patriotyzm gospodarczy, patriotyzm miejsca, patriotyzm państwa, ale również patriotyzm lokalny. To słowo jest dla nas absolutnie kluczowe. Efektem finalnym naszych działań powinna być wielka, silna Polska.
- Z różnych stron sceny politycznej słyszymy różne propozycje, ale często brakuje postulatów programowych i ustrojowych. Mówię choćby o zmianie ordynacji wyborczej, likwidacji powiatów czy potężnej reformie służby zdrowia i oświaty. Czy macie na to konkretne pomysły?
- Oczywiście. Jeden z naszych członków, poseł Krzysztof Szczucki, napisał książkę „Tyrania praworządności” o potrzebie nowej konstytucji. Zawarł w niej bardzo głębokie propozycje zmian ustrojowych, o które pan pyta. Dotyczą one zarówno głównych instytucji funkcjonujących w Polsce – rządu, prezydenta, Senatu i Sejmu – jak również pewnych cząstkowych prób naprawy sytuacji w Polsce. Mamy takie propozycje. Jeździmy z nimi po Polsce.
- Czy uważa Pan, że w czasie, gdy był Pan premierem, zdarzały się sytuacje, w których interes partii przeważał nad interesem państwa? Nie chodzi mi o sytuację, w której partyjni koledzy kazali Panu robić coś, czego Pan nie chciał, ale czy coś takiego się zdarzało?
- Trudno mi odpowiedzieć, czy cokolwiek takiego mam w głowie. Raczej nie. Jeśli już, to przychodzi mi do głowy telewizja publiczna, która była fatalnie prowadzona i de facto podlegała bezpośrednio kierownictwu politycznemu PiS. Państwu się to bardzo nie przysłużyło, a wręcz przeciwnie – była to jedna z przyczyn naszej porażki. Ta tępa propaganda, z którą wszyscy byliśmy konfrontowani, była później wycinana na rolki, a młodzi ludzie w całej Polsce robili z tego, mówiąc potocznie, bekę i śmiali się do rozpuku. Więcej było z tego szkody niż pożytku. Natomiast jako premier nie mogę sobie przypomnieć żadnego faktu, który mógłbym przytoczyć jako przykład sytuacji, w której interes partii przeważył nad interesem państwa. Starałem się zawsze mieć na uwadze interes państwa polskiego.
- A obostrzenia covidowe? Czy były to Pana decyzje, czy decyzje podejmowane przez kierownictwo polityczne?
- To były przede wszystkim rekomendacje rady medycznej. Zasiadało w niej 30 najlepszych specjalistów chorób zakaźnych, epidemiologów i wirusologów w Polsce. To oni bardzo mocno opowiadali się za różnego rodzaju zakazami. Później można było przeczytać w wywiadach, kto miał jakie zdanie na ten temat. Ja natomiast starałem się, żeby gospodarka nie ucierpiała na skutek COVID-19. W Polsce mieliśmy najmniejsze tąpnięcie, a później bardzo szybką odbudowę rynku pracy. W zasadzie nie było wzrostu bezrobocia. Bardzo szybko znaleźliśmy się na pierwszym lub drugim miejscu w Unii Europejskiej – ex aequo z Czechami – pod względem najniższego poziomu bezrobocia. Dlaczego? Ponieważ ogromne pieniądze, które przeznaczyłem na ratowanie firm i miejsc pracy, zostały dobrze wykorzystane.
- Jak wygląda budowanie struktur Rozwoju Plus w skali kraju? Jest Pan dzisiaj na Opolszczyźnie, na krańcu Polski. Czy tak będzie wyglądała działalność stowarzyszenia – będzie Pan pojawiał się w każdym regionie?
- Tak. Będę się pojawiał w każdym zakątku Polski. Bardzo dużo jeżdżę po kraju. Kilka dni temu byłem na Podlasiu, północnym Mazowszu i wschodnim Mazowszu. W przyszłym tygodniu wybieram się na Śląsk i do Małopolski. Praktycznie cały czas jestem w trasie.
- Czy zainteresowanie stowarzyszeniem jest masowe? Ile osób już się zaangażowało?
- To już na pewno setki, a być może ponad tysiąc osób. Staramy się jednak przeprowadzać weryfikację, żeby nie było tak, że każdy, kto sobie tego zażyczy, od razu staje się członkiem wspierającym stowarzyszenie. Idzie to jednak bardzo dobrze. Powoli przesuwamy też punkt ciężkości na działania polityczne, po tym jak zostaliśmy wypchnięci z PiS.
- Czy nadal jesteście członkami Prawa i Sprawiedliwości?
- Dowiedzieliśmy się kilka dni temu, że już nie. Ta decyzja nie została wtedy publicznie ogłoszona, ale później zostało to publicznie ujawnione.
- Wróćmy jeszcze do postulatów programowych i ustrojowych. Gdyby pojawiła się propozycja likwidacji powiatów, bylibyście jej zwolennikami? Widać dzisiaj, że samorządność trochę złapała zadyszkę. Mamy rozbudowaną administrację, czasami dochodzi do sytuacji, w których miejscowości czy powiaty mają po kilka tysięcy mieszkańców. Dużo pieniędzy jest wydawanych na administrację, które mogłyby trafić na drogi, szpitale czy inne potrzeby.
- Żadne pieniądze nie mogą być marnowane. Dlatego jesteśmy zwolennikami bardzo czystego podziału kompetencji. Jeżeli istnieje już kompetencja urzędnicza związana z wydawaniem pozwoleń i różnego rodzaju zgód, chociażby na poziomie powiatu, to uważam, że powinna zostać usprawniona. Obywatel czy właściciel firmy nie powinien być petentem. To zmienię natychmiast poprzez odpowiednie regulacje, choć później oczywiście musi za tym iść zmiana mentalności. Chcę położyć ogromny nacisk na to, aby zarówno w urzędzie skarbowym, jak i w urzędzie powiatowym, obywatel, przedsiębiorca czy osoba realizująca inwestycję była traktowana po partnersku. Jeżeli ktoś chce zrobić coś dobrego dla siebie, swojej rodziny czy lokalnej społeczności, właściciel firmy powinien otrzymać pomoc. Widzę możliwość odchudzenia niektórych działań urzędów powiatowych po to, aby wydatki były jak najmniejsze. Jednocześnie poziom kompetencji, który osiągnęliśmy w wielu obszarach w gminach, powiatach i województwach, powinien zostać doszlifowany i wykorzystany dla dobra ludzi oraz przedsiębiorców.
- Moje pytania wynikają przede wszystkim z tego, że Polska się kurczy. Mamy coraz mniej mieszkańców i ogromny problem demograficzny. Niedawno zaprezentowaliście Państwo propozycje dotyczące tego problemu.
- Zaprezentowaliśmy bardzo ciekawy raport. Zachęcam wszystkich do sięgnięcia do naszych materiałów i zapoznania się z nimi. Proponujemy w nich tzw. pensję macierzyńską albo tacierzyńską, czyli pensję rodzicielską na poziomie minimalnego wynagrodzenia – 4800 zł brutto, około 3600 zł netto. Byłaby ona niezależna od tego, czy ktoś pracuje w innych miejscach. Policzyliśmy to bardzo dokładnie i proponujemy takie świadczenie przez trzy lata życia dziecka. Nie poddajemy się. Wielki kolejny program prorodzinny i pronatalistyczny będzie z całą pewnością jednym z naszych priorytetów. Chodzi o to, aby zapobiegać depopulacji, a przynajmniej maksymalnie spowolnić ten proces. Jest jeszcze drugi aspekt, który bardzo leży mi na sercu i który krąży po mojej głowie. Nie mówiłem o nim głośno w innych miejscach. To wielki program repatriacji Polaków. W ciągu ostatnich 30–40 lat z Polski wyjechało – nie mówię już o emigracji powojennej, bo to są dzisiaj w dużej mierze starsi ludzie – według różnych szacunków od 4 do 5 milionów osób. Może nawet więcej, ale mówimy o takim rzędzie wielkości. Niektórzy z nich mają dzisiaj zgromadzony kapitał, majątek, emerytury niemieckie, brytyjskie czy francuskie. Niech przyjeżdżają do Polski, tutaj zostawiają kapitał, tutaj wśród swoich, niech żyją, pracują i zakładają firmy. Uważam, że wyniknie z tego dla Polski wiele dobrego.
- Jesteśmy też w stanie zaoferować im to, co oferuje Zachód, czyli bezpieczeństwo.
- Tak, to bardzo ważna sprawa i bardzo dziękuję za zwrócenie na nią uwagi. W Polsce nie trzeba się obawiać wychodząc nocą z domu. Dlatego wszystkim Polakom, gdziekolwiek żyją – w Hiszpanii czy we Włoszech – mówię: wracajcie do Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Obserwuję życie na Ziemi już od dłuższego czasu i w polu mojego zainteresowania są także sprawy związane z rozwojem tegoż życia, wynikającym ze sposobu rozmnażania. Przyobserwowałem, że macie tu rozmnażanie przez podział, pączkowanie, kopulację, hermafrodytyzm, które to obojnactwo jeszcze dzieli się na: równoczesne, sekwencyjne, proterandria, proterogynia, i do tego, to obojnactwo może mieć zapłodnienie krzyżowe lub samozapłodnienie. Pewnikiem się teraz Ludziaki zastanawiacie, co ja znów wymyśliłem i co to ma wspólnego z powyższym artykułem. Ano ma, i to bardzo wiele, bo po pierwsze, jestem także bacznym obserwatorem tutejszej tzw. sceny politycznej. Po drugie, zaobserwowałem, mnożenie bytów partyjnych przez podział, chociażby to, co się dzieje z PIS-em. Po trzecie, każda strona sceny politycznej i nie ma znaczenia LEWA, PRAWA lub CENTRALNA, dodatkowo pączkuje w ramach swojego utożsamiania się z tą sceną. Po czwarte, najciekawiej się robi, gdy te różne twory partyjne zawierają sojusze koalicyjne i wtedy dochodzi do… Nie bójmy się tego nazwać, tak zwyczajnie po Ludziacku. Słowem, dochodzi do kopulacji miedzy partyjnej. No, niby ma być radość, krzyki zachwytu oraz odprężenie po dobrym spełnieniu obowiązku, zgodnego z naturą Ludziaków a jednak nie. Weźmy taką kopulacyję PIS-u i Samoobrony. Przeć to była zabawa SADO-MASO i co z tego miało wyniknąć? Związek skonsumowano a nowego życie nie było. Po piąte, wiem, w Polsce jest pragnienie HERMAFRODYTYZMU, żeby samemu rządzić bez koalicjantów. Tylko, że takie SAMOZABAWY, to uważam za takie, jakieś, może… Raz, może dwa, ale to jest takie jakieś. Byle jakie. Zabawa we dwoje, we troje a nawet we czworo, to jest dopiero zabawa. Uważam, że w takim HERMAFRODYTYŹMIE, dochodzi często do samouwielbienia, samozachwytu, kończącego się KULTEM JEDNOSTKI. Po szóste, im więcej partii tym więcej KIEŁABASY WYBORCZEJ a to jest dobre dla społeczności lokalnych. Gdy przychodzą wybory, to partie, każda innego dnia, mogą w takiej Nysie rozstawiać GRILLE i częstować wyborców. Jak nic, dwa miechy nie trzeba będzie wydawać na obiad, bo partyjki nakarmią. Po siódme, całe szczęście, że przewodnia siła narodu miłościwie obecnie nam panująca, nie wypłaciła subwencji PIS-owi. Co to by teraz za cyrki rozwodowe się działy, z tym podziałem majątku. Wystarczy, że sobie do gardeł skaczą a wstyd na całą Rzeczpospolitą się niesie.
Nie ma to jak wielki kołchoz KO gdzie nie liczą się programy, wartości , a jedynie stołki i pieniądze. Gdzie nie spojrzysz afera za aferą. Miliony złotych przechodzą przez klany rodzinne. Dlatego nie likwiduje się powiatów i sztucznych tworów, które tworzą nowych wyborców.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Na kosmiczne obietnice w Nysie. Próżno, mądry Kosmito, ziemskie mierzysz sprawy, Gdy Mateusz do Nysy jedzie dla zabawy. Ty w tym pączkowanie widzisz i biesiady,Lecz to są dworzanina fortele i zdrady. Choć tekturowe czeki lśnią niczym szczere złoto, Po wyborach w budżecie płacz zostaje z kmiotą. Obieca ci ruszta pełne, darmowe obiady, w tym jadle nie znajdziesz pożywnej porady: Kiełbasa to fantasmoria, dymem podsycana, Za którą kieszeń chłopa srogo skubana. Zanim subwencja partii w słońcu się rozpłynie, Oni trzos poukrywają w zamkowej gęstwinie. Nie wierz w darmowe grille, co panowie stroją Bo na ziemskim padole rządy kieszeń doją. Wracaj na gwiezdne szlaki, zwiń kosmiczne żagle, By cię ze złotej kasy nie odarli nagle!
Aniela, piszesz o naszym Premierze z KO, któremu w obietnicach nikt nie dorówna, a łamanie prawa i Konstytucji na każdym kroku.
Ach, piękna ANIELCIU, przecudny FLORESIE - czyli z łacińska KWIECIE. Co Ciebie obchodzą jakieś obietnice czynione w Nysie? Jesień bieży wielkimi susami i listowie zielone w czerwień, brązy i żółcie zmienia. Piękno kolorów jeno chwilę będzie, bo nieubłagane wiatry oczyszczą gałęzie. Potem Pani Zima białym snem wszystko ogarnie a czy ty masz już cieplutkie ubranie? Czy masz zapasy w spiżarce zrobione, na długie noce i mrozy trzaskające? A czy pod Twój dom przychodzą zziębnięte zające? Daj se pokój z obietnicami CUDACZNYCH FARYZEUSZY, niech dla ich słów jeno GUPKI nadstawiają uszy. A odlecieć stąd nie chcę i nie mogę, bo misję ważną mam tu do spełnienia. Jak ją wypełnię, wtedy ruszę w międzygalaktyczną drogę i nie wzruszają mnie politykierskie pier…lenia. Tak wiec Anielciu, słodyczy ziemska, czy aby nie jesteś nieco DIABELSKA?
Mądry Kosmito, ziemski obserwatorze, Gdy chaos kwantowy w polityce orze. Ty o zająca pytasz i zimowe szaty,Gdy tu superpozycja niszczy ziemskie chaty! Obietnice Mateusza to czysty stan splątany:Kot Schrödingera żywy, choć portfel rozorany.W teorii jest darmowo, w praktyce – ruina,Bo grawitacja długu i tak nas zagina.Skoro misję tu masz i badasz te stany,Wiesz, że z pustego konta zysk jest zakazany.Może i jestem diabelska, gdy w liczby zaglądam,Lecz porządku w kosmosie, nie cudów żądam!A zapasy w spiżarni mam już zrobione:Grosz prawdziwy, nie czeki przez władzę skradzione.Ty zaś pilnuj swej misji, Kosmito wspaniały,By ci ziemskie cwaniaki w rurki nie dmuchały!Bo zanim odlecisz w swą galaktyczną drogę,Głupcy z rządu opodatkują ci nawet podłogę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przepraszam, że się pytam, a Waszeć, w jakim kontekście to wielkie wzburzenie?
Szanowny Won!-nie, dziś o poranku, zamiast skupić się na śniadanku a był smakowity TATAREK z kiszaczkiem, to myśli moje orbitowały wokół Twego wzburzenia. Co też mogło tak bardzo zbełtać i zakłócić perystaltykę Twoich jelit? I wiesz Ty co, chyba zgadłem. Ty musisz być zwolennikiem SAMO-ZABAWIANIA i SAMOZACHWYTU, czyli nie przepadasz za GRUPOWYM DOKAZYWANIEM. Mam rację?
Kończą się wakacje większość z was już pewne wróciła z wypoczynku. Ale tak szczerze kto był z jakimiś znajomymi cymbałami na wakacjach i po powrocie powiedział sobie szczerze że ostatni raz z takimi dzbanami jechaliśmy razem na jakieś wakacje. Ilu z was ma już takich wakacji dość z niby przyjaciółmi, którzy zamiast wypoczywać to wszystko obsrewyją, walą ci do talerza ile nałożyłeś, albo co zamówiłeś i jakie zakupy robisz i komu na plaży się tłuszcz z dupy wylewał. A po wakacjach jeszcze ci takie dzbany dupe obrobią.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Tylko winni się tłumaczą.................(?)
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Widzieliście ludzie to debilowate stworzonko z tytułem profesora? - https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/barbara-mroz-gorgon-podala-sie-do-dymisji/ww2edxc,79cfc278
Dwieście tysięcy za bełkot. - https://www.youtube.com/watch?v=hv4pIm_Pcx8
Każdy nierób, prędzej czy później będzie chciał pieniędzy, a ponieważ najczęściej nic nie umie, a pracować nie ma zamiaru, to co on zrobi żeby te pieniądze zdobyć? Odwali jakiś wał, albo co najwyżej jakiś społeczny las wam otworzy. Na nic więcej od tych szumowin nie liczcie.
Wypchnięci zostaliście? Chyba raczej wysrani.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zwykłe sprzedawczyki! Bardzo dobrze , że ich Jarek pogonił. Trzeba oddzielić ziarno od plew.
To nie plewa. To gówno.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Obserwuję życie na Ziemi już od dłuższego czasu i w polu mojego zainteresowania są także sprawy związane z rozwojem tegoż życia, wynikającym ze sposobu rozmnażania. Przyobserwowałem, że macie tu rozmnażanie przez podział, pączkowanie, kopulację, hermafrodytyzm, które to obojnactwo jeszcze dzieli się na: równoczesne, sekwencyjne, proterandria, proterogynia, i do tego, to obojnactwo może mieć zapłodnienie krzyżowe lub samozapłodnienie. Pewnikiem się teraz Ludziaki zastanawiacie, co ja znów wymyśliłem i co to ma wspólnego z powyższym artykułem. Ano ma, i to bardzo wiele, bo po pierwsze, jestem także bacznym obserwatorem tutejszej tzw. sceny politycznej. Po drugie, zaobserwowałem, mnożenie bytów partyjnych przez podział, chociażby to, co się dzieje z PIS-em. Po trzecie, każda strona sceny politycznej i nie ma znaczenia LEWA, PRAWA lub CENTRALNA, dodatkowo pączkuje w ramach swojego utożsamiania się z tą sceną. Po czwarte, najciekawiej się robi, gdy te różne twory partyjne zawierają sojusze koalicyjne i wtedy dochodzi do… Nie bójmy się tego nazwać, tak zwyczajnie po Ludziacku. Słowem, dochodzi do kopulacji miedzy partyjnej. No, niby ma być radość, krzyki zachwytu oraz odprężenie po dobrym spełnieniu obowiązku, zgodnego z naturą Ludziaków a jednak nie. Weźmy taką kopulacyję PIS-u i Samoobrony. Przeć to była zabawa SADO-MASO i co z tego miało wyniknąć? Związek skonsumowano a nowego życie nie było. Po piąte, wiem, w Polsce jest pragnienie HERMAFRODYTYZMU, żeby samemu rządzić bez koalicjantów. Tylko, że takie SAMOZABAWY, to uważam za takie, jakieś, może… Raz, może dwa, ale to jest takie jakieś. Byle jakie. Zabawa we dwoje, we troje a nawet we czworo, to jest dopiero zabawa. Uważam, że w takim HERMAFRODYTYŹMIE, dochodzi często do samouwielbienia, samozachwytu, kończącego się KULTEM JEDNOSTKI. Po szóste, im więcej partii tym więcej KIEŁABASY WYBORCZEJ a to jest dobre dla społeczności lokalnych. Gdy przychodzą wybory, to partie, każda innego dnia, mogą w takiej Nysie rozstawiać GRILLE i częstować wyborców. Jak nic, dwa miechy nie trzeba będzie wydawać na obiad, bo partyjki nakarmią. Po siódme, całe szczęście, że przewodnia siła narodu miłościwie obecnie nam panująca, nie wypłaciła subwencji PIS-owi. Co to by teraz za cyrki rozwodowe się działy, z tym podziałem majątku. Wystarczy, że sobie do gardeł skaczą a wstyd na całą Rzeczpospolitą się niesie.
Nie ma to jak wielki kołchoz KO gdzie nie liczą się programy, wartości , a jedynie stołki i pieniądze. Gdzie nie spojrzysz afera za aferą. Miliony złotych przechodzą przez klany rodzinne. Dlatego nie likwiduje się powiatów i sztucznych tworów, które tworzą nowych wyborców.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.